foto1
foto1
foto1
foto1
foto1


Scena okrągłostołowa zagęszcza się, ale bynajmniej nie przez dopuszczanie do dyskursu i władzy nowych sił politycznych spoza układu, ale pączkowanie już istniejących partii-nowotworów. Prawo i Sprawiedliwość zakwitło najpierw raczej wątpliwą różą Polska Jest Najważniejsza, z kolei oderwali się od PiS-u "ziobryści" z Solidarnej Polski. Platforma Obywatelska wydzieliła z siebie tzw. Ruch Palikota, trudno tu o komentarze, pozbawione słów uważanych za obelżywe. SLD łączył się, dzielił, zakładał klubiki, teraz to margines marginesu lewicy liberalnej.


Tak więc mamy sejmowe szachy, lecz rozdrobnione i zamiast gry w szachy, tłum partyjny, aby się przy szachownicy zmieścić, pełni rolę pionków do warcabów. Chaos jest ogromny - szlachetna gra króla i jego świty, zmieniła się w zadymioną świetlicę, gdzie spoceni faceci grają w ping-ponga lub wymienione warcaby. Ile jeszcze będą nabierać "wyborców", iż prowadzą szlachetną szermierkę szachową, gdy w rzeczywistości tłuką na wszystkich stolikach w warcaby, rozrywkę raczej gminu - nie monarchów.

To jest oczywiście skrajnie szkodliwe, ponieważ szachy to szachy, a warcaby to warcaby, trudno je pogodzić. Z chaosu wychodzą pokraczne ustawy gdzie pionki mieszają się z figurami szachowymi, których jest garstka. Demokratyczne warcaby sprowadzają do parteru wszelkie ratujące kraj i naród czyny, rządzi wciskanie się wszędzie pionków do warcabów, bo przecież wybory coraz bliżej i trzeba zaklepać sobie miejsce na liście.

Tę partię szacho-warcabów teoretycznie prowadzą Donald Tusk i Jarosław Kaczyński. Teoretycznie, albowiem reprezentują "ideologię" klientelizmu - Tusk nakierowaną  na Niemcy i resztę Unii Europejskiej, Kaczyński oczywiście na skrajnie rusofobiczne i syjonistyczne Stany Zjednoczone.
Dodatkowo gracze tracą ciągle kontrolę nad wydarzeniami na polu zmagań, podrzucają im pionki do warcabów między szachowe i jest to chaos totalny. Otwarcie smoleńskie, powoli traci impet, roszada PO z powstrzymaniem kryzysu z wyżebraną z UE i prywatyzacji kasą, przynosi efekty odwrotne do zamierzonych. Kołdra jest za krótka. Mamy więc sytuację patową.

Tusk, przy całej do niego niechęci, to jakaś stabilizacja, kulawa, bo kulawa, realizm w kwestii rosyjskiej. Kaczyński z sojusznikami dolewają do i tak buchającej zupy nowe konflikty wewnętrzne plus insurekcyjne pokrzykiwania - co grozi przewrotką na dobre.

Robert Larkowski

Komentarze obsługiwane przez CComment

Polska nie jest własnością tego czy innego Polaka, tego czy innego obozu ani nawet jednego pokolenia. Należy ona do całego łańcucha pokoleń, wszystkich tych, które były i które będą.
Roman Dmowski