foto1
foto1
foto1
foto1
foto1


Gdy IPN został powołany specjalną ustawą 18 grudnia 1998 roku, byłem jego zdecydowanym zwolennikiem. Zająłem wtedy wobec tej cennej inicjatywy przyjazne i życzliwe stanowisko. Jednak w skutek mojego obywatelskiego dorastania i dojrzewania powoli zacząłem zauważać także poważne, wyraźne wady. Prawie od samego początku, w działalności Instytutu można zauważyć pewne niepokojące sygnały. Mianowicie został wplątany w gry polityczne z dokumentami oraz teczkami w roli głównej, które ta publiczna instytucja otrzymała. Osobiście bardzo mnie niepokoi proces tzw. dekomunizacji, gdy zaczęto usuwać, chyba prowokacyjnie, ślady polskości na ziemiach odzyskanych - zachodnich i północnych. Nigdy nie byłem przeciwnikiem dekomunizacji oraz lustracji osób publicznych, jednak nie odpowiada mi forma tej dekomunizacji, jaka ma miejsce obecnie. Z dużym zaniepokojeniem i smutkiem obserwuję jak historykom z IPN-u przeszkadzają Miecze Grunwaldzkie, które przecież symbolizują zawziętą walkę narodu polskiego z niemieckimi, nazistowskimi okupantami i zbrodniarzami.

Mam tylko nadzieję, że IPN nie kwestionuje zasadności powrotu Ziem Zachodnich do polskiej macierzy. Niestety, są prowadzone pewne działania by usuwać pamięć po osobach zasłużonych dla przywracania polskości tych ziem po zakończeniu II Wojny Światowej. Na Boga, nie każdy Polak, który był w Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, był jawnym zdrajcą, łajdakiem i sprzedawczykiem! Wśród wielu tysięcy członków PZPR w okresie Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, zwłaszcza po brutalnym okresie żydokomuny, byli też polscy patrioci, ideowcy, ludzie szlachetni i prawi. W każdym, nawet najbardziej nieludzkim systemie zdarzają się ludzie odważni i przyzwoici. Tymczasem na celownik tej Instytucji trafił chociażby "oddany po uszy" sprawom Śląska - Wilhelm Szewczyk czy ostatnio Leon Kruczkowski, który napisał głośną sztukę teatralną, pod tytułem "Niemcy" o skali barbarzyństwa naszych zachodnich sąsiadów wobec słowiańskich Polaków. Kruczkowski twierdził, że bez zdecydowanego i wyraźnego poparcia Niemców Adolf Hitler nie mógłby liczyć na przejęcie władzy. Bardzo dobrze, że przeciw tej szkodliwej, moim zdaniem, działalności IPN-u protestują i organizują się coraz wyraźniej lokalne społeczności. Obawiam się, że IPN dzisiaj działa według oczekiwań i wskazówek jednej opcji oraz frakcji politycznej - Prawa i Sprawiedliwości, a nie całego naszego narodu. Szaleństwem jest twierdzić, że okupiona krwią walka o polski Śląsk to "nacjonalizm, szowinizm i rewizjonizm". Mam cichą nadzieję, że IPN nie ma zamiaru podważać sensu walki, dużej części narodu polskiego z Niemcami oraz Ukraińcami. Byłoby wielką szkodą dla naszej Ojczyzny, gdyby Instytut celowo umniejszał ogrom zbrodni niemieckich i ukraińskich na narodzie polskim, tak bardzo doświadczonym przez los. Nawet ludzie nie wyrobieni politycznie zauważają, iż IPN skupił się przesadnie na walce z całym okresem PRL-u i systemem komunistycznym, tak jakby nie chciał zauważyć innych zbrodniczych oraz ludobójczych systemów. Szczególnie haniebne i bulwersujące są wysiłki by likwidować także pomniki związane z upamiętnieniem walk w obronie życia Polaków, ze śmiertelnym zagrożeniem ze strony Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów - Ukraińskiej Powstańczej Armii. Słynna sytuacja w Birczy, gdzie Instytut konsekwentnie dążył do likwidacji pomnika obrońców miasta, którzy bohatersko, trzykrotnie zresztą zatrzymali szturmy bandyckiej UPA. Dlaczego Instytut Pamięci Narodowej deprecjonuje i podważa walkę narodu polskiego ze zbrodniczym, ludobójczym szowinizmem ukraińskim? Dlaczego wciągnął on członków OUN-UPA na listę represjonowanych z powodów politycznych?

Nam - polskim endekom i narodowcom - nie wolno wzmacniać bezrozumnej, szkodliwej polityki historycznej obecnej władzy. Nie obchodzą mnie także osobiste sympatie kierownictwa IPN wobec naszych wschodnich sąsiadów z Ukrainy. Czy można się wobec tego dziwić, że IPN nie wykrył oraz nie postawił przed sądem żadnego ukraińskiego zwyrodnialca, szowinisty winnego ludobójstwa na polskich sąsiadach? Czy pracownicy IPN-u wiedzą czym było SS-Galizien, bataliony Roland i Nachtigall? Czy może nie chcą wiedzieć.

Budżet tej struktury to prawie 300 milionów złotych rocznie. Zatrudnia prawie 2400 osób. Czy rzeczywiście warto wydawać tak poważne pieniądze i angażować tylu ludzi, by finalnie móc pochwalić się zidentyfikowaniem szczątków kilkunastu osób, członków polskiego podziemia antykomunistycznego w ciągu każdego roku? Czy w ogóle angażowanie dużych zasobów do bardzo kosztownej i długiej identyfikacji pozostałości kilkunastu osób, jest rzeczą wskazaną oraz właściwą, szczególnie w sytuacji, gdy szczątki wielu innych Polaków nadal leżą nie pogrzebane w aż tylu miejscach? Musi gorszyć i bulwersować fakt, że co najmniej 250 tysięcy naszych obywateli wyrżniętych na terenie obecnej, "bratniej" Ukrainy nie zostało w żaden sposób upamiętnionych. Te wszystkie moje pytania wobec IPN-u są bardzo przygnębiające, smutne i gorzkie. Należy udzielić sobie odpowiedzi na pytanie, czy Instytut jest w stanie zająć stanowisko w tych kwestiach. Szczerze wątpię, by Instytucja ta zrozumiała coraz liczniejsze wątpliwości, nie oskarżając mnie o kryptokomunizm lub popularny zarzut wobec części środowisk narodowych o "ruską agenturę".

Instytut Pamięci Narodowej w obecnej formie jest Polsce i Polakom nie potrzebny. Należy nagiąć i dostosować go do prawdziwego reprezentowania polskiej racji stanu oraz polskiego interesu narodowego. Tylko taki cel i sens powinien mieć Instytut Pamięci Narodowej. Instytucja ta jako przybudówka partii PiS nie ma żadnej logicznej racji bytu, jest de facto szkodliwa i niepotrzebna. Absolutnie nie zgadzamy się by w obecnej III Rzeczpospolitej wartościować polską przelaną krew w obronie naszej chrześcijańskiej cywilizacji łacińskiej oraz systemu wartości. Nie będzie nigdy zgody Obozu Wielkiej Polski, którego jestem działaczem, by wyżej cenić Polaków zamordowanych przez komunistów czy NKWD a naszych krajan unicestwionych przez Niemców, Żydów czy ukraińskich banderowców, stawiać niżej w hierarchii oraz skali naszej polskiej martyrologii.

Śmierć poniesiona w obronie Ojczyzny i pomyślności narodu polskiego jest tragiczna, bohaterska, równa i jednakowa.

Wojciech Jurczyk

Komentarze obsługiwane przez CComment

Jak wiadomo, władza leżała w dużej mierze w ich rękach po zajęciu Polski przez wojska sowieckie - w szczególności pewni Żydzi kierowali policją bezpieczeństwa. Otóż ta władza i ta policja jest odpowiedzialna za mord bardzo wielu spośród najlepszych Polaków. Polacy mają, moim zdaniem, znacznie większe prawo mówić o pogromie Polaków przez Żydów niż Żydzi o pogromach polskich.
o. Józef M. Bocheński profesor, filozof, intelektualista, na emigracji akcentował na łamach paryskiej "Kultury" (nr 7-8 z 1986r.)



Roman Dmowski

Jeden z ojców odzyskanej niepodległości Polski. Założyciel Komitetu Narodowego Polski.

Czytaj więcej

Jędrzej Giertych

Ideolog Obozu Narodowego, dyplomata i dziennikarz. Bliski współpracownik R. Dmowskiego, autor wielu książek i rozpraw historycznych.

Czytaj więcej

Adam Doboszyński

Polityk, pisarz i intelektualista, związany z obozem narodowym. Działacz Obozu Wielkiej Polski.

Czytaj więcej

Deklaracja Ideowa

OWP jest organizacją świadomych sił narodu, mających za zadanie uczynić go zdolnym do silnego ujęcia w swe ręce spraw swoich.

Czytaj więcej