foto1
foto1
foto1
foto1
foto1


24 lutego 2020 roku obchodzimy 67 rocznicę, gdy po wcześniejszym aresztowaniu przez władze komunistyczne wielkiej legendy oraz symbolu polskiego państwa podziemnego Augusta Emila Fieldorfa został wykonany na nim barbarzyński wyrok śmierci. Generała Fieldorfa pseudonim "Nil" zamordowali Żydzi w służbie jednego z najbardziej zbrodniczych systemów w dziejach ludzkości.

Był on przedwojennym oficerem Wojska Polskiego, bohaterem podziemia walczącego z bestialskim niemieckim okupantem, jednym z najważniejszych dowódców Armii Krajowej. Generał brygady był zdecydowanie jednym z najwybitniejszych Polaków całego XX wieku, a zwłaszcza okresu okupacji. Ten znakomity polski patriota został aresztowany w Łodzi na ulicy Piotrkowskiej w momencie gdy wychodził już z budynku Wojskowej Komendy Rejonowej. Od razu został przewieziony do Warszawy i osadzony w areszcie śledczym Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego przy ulicy Koszykowej. Później przewieziono go do więzienia mokotowskiego przy ulicy Rakowieckiej 37 i oskarżono o wydawanie rozkazów likwidowania przez podporządkowane sobie AK partyzantów radzieckich oraz polskich działaczy lewicowych. To co się wydarzyło później było już tylko bestialską zbrodnią, farsą sądową i pogwałceniem wszystkich praw człowieka! Pierwszą hańbą był sam fakt aresztowania Augusta, także z punktu widzenia komunistycznego prawa. "Nil" został zatrzymany bowiem bez decyzji prokuratury. Ta dopiero zapadła, gdy od 10 dni przebywał w ubeckiej katowni. Rozkaz aresztowania osoby tak zasłużonej podpisała słynna Helena Wolińska, czyli Fajga Mindla Danielak - stalinowska prokurator, podpułkownik UB i zbrodniarz komunistyczny żydowskiego pochodzenia; słynąca z gorącej nienawiści do polskiego podziemia antykomunistycznego. W tym czasie charyzmatycznego generała przesłuchiwał wyjątkowy sadysta - Jacek Różański, czyli Józef Goldberg, znany z okrucieństwa i brutalnych metod fizycznego oraz psychicznego łamania ludzi, dyrektor Departamentu Śledczego MBP, żydowskiego pochodzenia.

Wspaniali Polacy, których nie złamały nawet wcześniejsze tortury gestapo, łamały bardzo brutalne żydokomunistyczne metody... Wiemy, bez żadnych wątpliwości, że był on szczególnie okrutnie i bezwzględnie torturowany, a mimo to nie złożył żadnych zeznań i nikogo nie zdradził. Nie oszczędzono mu tortur także ze względu na jego nie najmłodszy wiek. Co najmniej przy jednym przesłuchaniu bohaterskiego twórcy i pomysłodawcy słynnego Kedywu był obecny także inny żydowski komunista i stalinowski zbrodniarz, znany ze swych potwornych metod pracy Anatol Fejgin. 20 lutego 1951 roku, zanim rozpoczął się haniebny proces generała, Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie zasądził przepadek całego mienia ruchomego i nieruchomego, a także wszystkich jego praw majątkowych. Decyzję o wszczęciu egzekucji podpisała znana już nam ppłk Wolińska - szefowa VII Wydziału Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Na początku lipca 1951 roku nasz narodowy bohater został przekazany do dyspozycji Generalnej Prokuratury a 4 sierpnia Ludwik Serkowski - naczelnik Wydziału II Departamentu Śledczego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego zamknął "śledztwo". Pod koniec października Benjamin Wajsblech - stalinowski zbrodniarz wiadomego pochodzenia, a wówczas wiceprokurator Prokuratury Generalnej sporządził akt oskarżenia - będący de facto stekiem bzdur, kłamstw i półprawd. W akcie oskarżenia napisano, że Fieldorf szedł na rękę władzy nazistowskiej i brał udział w dokonywaniu zabójstw na – uwaga - ludności cywilnej, żołnierzach i jeńcach wojennych, poprzez wydawanie rozkazów eliminowania członków Polskiej Partii Robotniczej, Gwardii Ludowej, Armii Ludowej, osób narodowości żydowskiej oraz partyzantów sowieckich!

16 kwietnia 1952 roku sprawa generała brygady trafiła na wokandę stalinowskiego "sądu". Do wydania wyroku skazującego wystarczyło właściwie tylko jedno posiedzenie. To potwierdza, że wyrok był z góry ustalony na bardzo wysokim szczeblu. Sędzia Maria Gurowska, wiadomego żydowskiego pochodzenia, przewodnicząca VI Wydziału Wojewódzkiego Sądu Karnego dla miasta stołecznego Warszawy skazała Fieldorfa na śmierć, utratę praw publicznych i honorowych na zawsze oraz wspomniany wcześniej przepadek całego mienia. Nasz wielki narodowy bohater na każdym kroku był upokarzany przez swoich oprawców.

 

Żydzi nie znają w swoim słowniku wyrazu 'wdzięczność'. Żołnierze Armii Krajowej, jak i Batalionów Chłopskich oraz Narodowych Sił Zbrojnych podczas brutalnej walki z niemieckim okupantem wysadzili w powietrze wiele transportów kolejowych z niemieckim wojskiem, czołgami, działami, amunicją i żywnością, których zabrakło ostatecznie dywizjom niemieckim na dalekim froncie wschodnim; w walce z bitną, aczkolwiek źle dowodzoną Armią Czerwoną. Wiedzieli o tym dobrze Żydzi i Rosjanie, a jednak nie okazali oni żadnej wdzięczności czy krzty litości generałowi, który konsekwentnie walczył z niemieckim totalitaryzmem! Prosto z sali sądowej został zabrany do 30 osobowej, małej celi zapełnionej więźniami z wyrokiem śmierci, także byłych, wysokich rangą niemieckich zbrodniarzy.

Chociaż Fieldorf stanowczo zabronił żonie i córkom proszenia o łaskę i prób ocalenia, rodzina zrobiła dosłownie wszystko by go ratować. Wstrząsającą i pełną pokory prośbę o łaskę do agenta NKWD, pełniącego funkcję prezydenta PRL Bolesława Bieruta napisał ojciec Augusta - Andrzej Fieldorf. W liście z 24 października 1952 roku czytamy:

Jestem starcem, liczącym 87 lat życia, emerytowanym maszynistą kolejowym, pochodzenia czysto robotniczego. W okresie okupacji straciłem syna Jana, lotnika, który został zamordowany w obozie koncentracyjnym Gross-Rosen. Żona moja Agnieszka zmarła w roku 1941, do czego przyczyniła się sytuacja i losy aresztowanego przez hitlerowców syna. Obecna wiadomość o groźbie śmierci, która zawisła nad głową drugiego z mych dzieci, jest z kolei dla mnie ciosem, już nie do zniesienia. Zwracam się tędy ja, zgrzybiały starzec, do Dostojnego Obywatela Prezydenta z najgorętszą prośbą ojcowskiego serca, o skorzystanie z konstytucyjnego prawa łaski w stosunku do mego ukochanego syna Augusta Emila Fieldorfa.

 

Nic to nie pomogło, skoro 12 grudnia 1952 roku sędzia Emil Merz wraz z sędziami Gustawem Auscalerem i Igorem Andrejewem negatywnie zaopiniowali prośbę o ułaskawienie. Bolesław Bierut - sowiecki lokaj umocowany w Polsce, dobrze wiedział o kim była mowa we wstrząsających listach, które miał na biurku, ale nie zamierzał brać ich pod uwagę. Gdyby Bierut zdecydował się uniewinnić generała, jego dotychczasowa błyskawiczna kariera szybko ulec by mogła zakończeniu. Musimy także pamiętać o tym, że żydokomuna nie znosiła samodzielnie myślących ludzi. 3 lutego 1953 roku odmówił swojej łaski jednemu z najwspanialszych ludzi w ujarzmionej Polsce. 18 lutego 1953 roku prokurator wojskowa Alicja Graff (prawdziwe nazwisko Fuks) wydała decyzję o wykonaniu wyroku śmierci 24 lutego o godzinie 15. na terenie mokotowskiego więzienia. Ostatnim aktem komunistycznej nienawiści i pogardy wobec generała Fieldorfa był sposób wykonania najwyższej kary - wysokiemu oficerowi odmówiono nawet żołnierskiej, honorowej śmierci od kuli!

Został powieszony jak pospolity przestępca oraz kryminalista. Tak po zakończeniu II Wojny Światowej upadlało się największych z Polaków!

 

Miejsca pochówku zwłok "Nila" niestety nie odnaleziono do dziś... Jego żona Janina wielokrotnie wypowiadała się z głębokim żalem, że gdyby jej mąż był Żydem a katami i oprawcami etniczni Polacy, to oni już dawno byliby nie tylko osądzeni ale i brutalnie ukarani!

August Emil Fieldorf był klasyczną ofiarą bestialskiej, zbrodniczej żydokomuny, dobrze mającej się w Polsce także dzisiaj. Nadreprezentacja Żydów w aparacie represji w latach 1944-1956 jest faktem bezspornym i nikt racjonalnie myślący nie może jej podważać. Jej stan zmniejszył się dopiero po dojściu do władzy Władysława Gomułki, który o zgrozo także siedział w sowieckim więzieniu za tak zwane "odchylenie prawicowo-nacjonalistyczne".

Za zbrodnie na tym Wielkim Polaku nikt nie poniósł żadnej, choćby najmniejszej kary. Pokazuje to autentyczną słabość, niemoc i brak przebicia naszego teoretycznego państwa z dykty...

 

Helena Wolińska wyjechała z Polski w 1968 roku jako – uwaga - "ofiara polskiego antysemityzmu oraz ksenofobii" i do końca życia tak się właśnie przedstawiała i za taką była uznawana przez Izrael oraz Wielką Brytanię! Nie przeszkodziło to jej brać od szczerze pogardzanej Polski wysokiej, resortowej emerytury do końca jej długiego oraz żałosnego życia.

Zamiast budowania w wielu polskich miastach kolejnych pomników bardzo kontrowersyjnego Józefa Piłsudskiego, lepiej postawić choć dwa, porządne pomniki człowiekowi, który nigdy się nie poddał; Polakowi, który nigdy nie został złamany czy kupiony a sensem jego życia była wytrwała i bezkompromisowa walka o wolną, suwerenną i niepodległą Ojczyznę!

Cześć i chwała bohaterowi!

 

Wojciech Jurczyk

Komentarze obsługiwane przez CComment

Wiązanie sprawy polskiej z losami mocarstw niemieckich stało w jawnej sprzeczności z orientacją wiążącą przyszłość Polski z losami ententy, w tym i z Rosją.
Roman Dmowski



Roman Dmowski

Jeden z ojców odzyskanej niepodległości Polski. Założyciel Komitetu Narodowego Polski.

Czytaj więcej

Jędrzej Giertych

Ideolog Obozu Narodowego, dyplomata i dziennikarz. Bliski współpracownik R. Dmowskiego, autor wielu książek i rozpraw historycznych.

Czytaj więcej

Adam Doboszyński

Polityk, pisarz i intelektualista, związany z obozem narodowym. Działacz Obozu Wielkiej Polski.

Czytaj więcej

Deklaracja Ideowa

OWP jest organizacją świadomych sił narodu, mających za zadanie uczynić go zdolnym do silnego ujęcia w swe ręce spraw swoich.

Czytaj więcej