foto1
foto1
foto1
foto1
foto1


Perspektywa 107 lat od odzyskania przez II Rzeczpospolitą niepodległości, stwarza konieczność nie tylko głoszenia prawdy o powodach jej odzyskania, uwarunkowaniach wewnętrznych i geopolitycznych w jakich przyszło działać, ale także zobowiązuje do korzystania z doświadczeń jej architektów oraz wyciągania logicznych wniosków z działań, mniej lub bardziej świadomych - jej przeciwników będących po drugiej stronie narodowej barykady, co pozwoli trafnie odczytywać realia współczesnej Polski i skutecznie działać dla jej dobra.

 

Działania dla dobra Ojczyzny, w jakże kluczowym momencie dziejów świata i Europy, jakim była I Wojna Światowa, szanse i zagrożenia dla odzyskania niepodległości przez Polskę w wyniku konfliktu między zaborcami - to temat, nad którym zawsze warto się pochylić i zastanowić. 11 listopada 1918 roku Niemcy kapitulowały przed państwami zwycięskimi w I Wojnie Światowej, wśród których była, nieistniejąca jeszcze na mapie - Polska. Dlatego jest to symboliczny dzień odzyskania niepodległości, zaś wspólnie z dniem 28 czerwca 1919 roku, stanowią dziejową klamrę, przyczynowo-skutkowy proces spinający w logiczną całość czas od momentu, kiedy państwa polskiego jeszcze nie było, ale był położony mocny fundament jego odrodzenia w postaci polityki narodowej: zarówno w ujęciu "wszechpolskim" jak i europejskim, aż do paryskiej konferencji, która konstytuowała zjednoczenie i odbudowanie państwa polskiego oraz ustanawiała powojenny ład europejski, "porządek wersalski", w oparciu o suwerenne narody i ich ojczyzny. 

Samodzielna polityka polska, świadomość i kierunek głównego zagrożenia dla narodu ze strony Niemiec oraz planowe wysiłki, aby temu przeciwdziałać (zarówno na niwie dyplomatycznej jak i społeczno-narodowej), to główny front działania Narodowej Demokracji i jej znakomitego przywódcy Romana Dmowskiego. To istota polskiej szansy, w wypadku powodzenia przedsięwzięcia albo wielkiego zagrożenia, w sytuacji porażki ówczesnej polityki polskiej w obliczu wybuchu wielkiej wojny. 

"Zwycięstwo nad Niemcami, zdruzgotanie ich potęgi - to była pierwsza rzecz, którejśmy od tej wojny oczekiwali. Bo to był pierwszy, najgłówniejszy warunek odbudowania niepodległej Polski" pisał architekt polskiej niepodległości. Rok 1914, a więc rok rozpoczęcia I Wojny Światowej, jest w rozważanej przez nas kwestii szans i zagrożeń dla niepodległości Polski rokiem przełomowym, absolutnie kluczowym i poniekąd najważniejszym. Już wówczas, na początku wojny decydował się jej wynik, a co za tym idzie, rozgrywały się losy przyszłości Polski, Europy i świata. Wybuch wielkiej wojny stwarzał sytuację, w której zaborcy i grabarze Polski stanęli po dwóch stronach barykady, starli się militarnie ze sobą, co stwarzało dobrą koniunkturę do upomnienia się o państwo polskie - wszak antypolska koalicja państw zaborczych właśnie się rozsypała i solidarność zaborców względem kwestii polskiej legła w gruzach. Warto w tym miejscu zauważyć, że koniunktura zewnętrzna polegająca na śmiertelnym poróżnieniu się między sobą naszych grabarzy i zaborców, nie była jedyną dobrą wiadomością z polskiego punktu widzenia i narodowych oczekiwań oraz aspiracji. Dobra koniunktura zewnętrzna, to dopiero połowa drogi w kierunku upragnionego celu, jakim była zjednoczona i autentycznie niepodległa Ojczyzna. Sprzyjającej koniunkturze międzynarodowej trzeba było pomóc własnym staraniem wewnątrz społeczeństwa oraz wspomagać ją własnymi rozsądnymi i roztropnymi działaniami dyplomatycznymi oraz militarnymi, unikając jakże kosztownych błędów z przeszłości. 

Narodowa Demokracja z mężem opatrznościowym, jakim bez wątpienia był Roman Dmowski przygotowywała Polaków ponad kordonami zaborów do mającej nastąpić koniunktury przez 30 lat. Wybuch krwawej wojny w 1914 roku nie zaskoczył endeckiego przywództwa, wszak porozumienie francusko-rosyjskie zawarto już w 1893 roku, zaś przymierze angielsko-rosyjskie z 1907 roku uzupełniło trójkąt: Francja- Rosja- Anglia i oznaczało zbliżającą się nieuchronnie wojnę. Podczas zjazdu trójzaborowego polskich parlamentarzystów odbytego w Pieniakach (we wrzesńiu 1912 roku), podjęto wspólną decyzję o stanięciu po stronie antyniemieckiej koalicji, w wypadku konfliktu światowego. Już wcześniej czynione były ważne kroki, aby celnie ukierunkować polski wkład do zbliżającej się wojny i uwiarygodnić naszą narodową postawę. To głosy Koła Polskiego w rosyjskiej Dumie, w kwietniu 1907 roku zdecydowały o powiększeniu kontyngentu rekruta; wbrew szkodliwym głosom rosyjskiej lewicy, co Dmowski tak uzasadniał: "trzeba konsekwentnie iść po linii własnej polityki. Polityka zaś, która uważała za potrzebną dla Polski wojnę między Rosją a Niemcami i klęskę Niemiec, nie mogła państwu rosyjskiemu odmawiać rekruta". Głosowanie powyższe odbiło się szerokim echem w Europie, ponieważ "usłyszano z ust urzędowego przedstawicielstwa największej części narodu, że Polska chce być istotnie czynnikiem przeciwniemieckim w polityce europejskiej". Wcześniej niektóre kraje europejskie, a zwłaszcza Wielka Brytania i Niemcy uważały Polaków za czynnik bezrozumny, którego można użyć do każdej awantury i ruchawki, przeciwko carskiej Rosji ponieważ zdawano sobie świetnie sprawę z tak zwanej "choroby na Moskala" nagminnie występującej w polskim społeczeństwie. 

Wybuch wielkiej wojny i walka między zaborcami (Rosją oraz Niemcami i Austro- Węgrami), stanowił oczywistą szansę dla polskich spraw, ale wyłącznie w przypadku trafnego sformułowania narodowej polityki, celnego i mądrego określenia orientacji geopolitycznej oraz cywilizacyjnej przyszłości Ojczyzny. W przeciwnym przypadku - kontynuowania samobójczej strategii powstańczej podatnej na obce sugestie, wpływy i finansowanie, próbach oparcia przyszłości Polski na obcych i szkodliwych wzorcach cywilizacyjnych - stanowił ogromne zagrożenie zaprzepaszczenia dziejowej szansy na niepodległy byt państwowy, utrwalenie zaborów i niewoli oraz kres marzeń o wolnej Polsce. Spór orientacyjny, jaki się toczył wówczas wśród Polaków trwał przez całe pokolenia, odbijając swoje piętno również w dzisiejszej rzeczywistości. Konsekwencją tego sporu było położenie Polski po zakończeniu wojny. Chodziło przecież o sprawę zasadniczą - czy Polska będzie w obozie zwycięzców po tym konflikcie światowym, czy w upokarzającej i żałosnej roli pokonanego a mówiąc wprost, czy będzie autentycznie niepodległa, bo zjednoczona czy tylko marionetkowym państewkiem w niemieckiej strefie wpływów w Mitteleuropie? Dmowski określał to celnie mianem wiechcia pod niemiecką stopą. Oto sedno tego niezwykle ważnego sporu. Spór orientacyjny między naszymi rodakami, między szansą na odzyskanie Polski zjednoczonej i niepodległej, a wielkim zagrożeniem dla jej przyszłości, toczył się w konkretnych wydarzeniach z historii tamtego okresu. Oto "pierwsza kadrowa" wyrusza do Kongresówki (6 sierpnia 1914 roku) celem wywołania, a jakże- antyrosyjskiego powstania, które było elementem niemieckiego scenariusza na wypadek konieczności walki na dwa fronty: z Francją na zachodzie i z Rosją na wschodzie. Miało to spowodować wycofanie carskiej Rosji z wojny, ewentualnie opóźnienie jej przystąpienia do walki, w którym to czasie Niemcy miały pokonać Francję w wojnie błyskawicznej. Takie planowane przez Niemców, a wykonywane przez Piłsudskiego i jego ludzi powstanie na szczęście nigdy nie wybuchło. Polacy odpowiednio przygotowani politycznie przez endecję, odrzucili ten niemiecki scenariusz, chłodno przywitali Piłsudskiego i legionistów w Kielcach. Natomiast poseł kielecki Wiktor Jaroński złożył 8 sierpnia 1914 roku w rosyjskiej Dumie ważną deklarację, że naród polski stoi w rozpoczętej wojnie po stronie Ententy, życzy sobie nowego Grunwaldu, czyli złamania potęgi niemieckiej oraz stawia sobie za cel połączenie ziem wszystkich zaborów w jeden organizm polityczny. 

Młodzi Polacy, zamiast legionowej przygody pod niemieckimi auspicjami, wkładali mundur rosyjski i szli walczyć przeciwko odwiecznemu teutońskiemu wrogowi pod Tannenbergiem, co znacznie przyśpieszyło mobilizację i rosyjską ofensywę. Jej efektem była, co prawda, klęska (stąd butni Niemcy nazwali ją ironicznie drugą bitwą grunwaldzką), ale jej znaczenie polegało na tym, że w ogóle się odbyła ponieważ Niemcy zostali zmuszeni do przerzucenia części swoich sił z frontu zachodniego; dzięki czemu Francja wygrała niezwykle krwawą bitwę nad Marną, co rozstrzygnęło o dalszym przebiegu wojny. Niemcom nie udało się wygrać wojny błyskawicznej, ponieważ Józef Piłsudski nie dopisał, nie udało się wywołać antyrosyjskiej insurekcji i wycofać Rosji z wojny, która dzięki rozumnym Polakom szybko przeprowadziła mobilizację i uderzyła na Niemcy. Wojna ruchoma zamieniła się w wojnę pozycyjną - wojnę w okopach, na wyczerpanie zasobów ludzkich i materialnych, którą nawet potężne Niemcy musiały przegrać. Taka świadoma postawa narodu polskiego w roku 1914 ten wyraźny sprzeciw wobec przygotowanej przez Niemców i niewykonanej przez agenta Piłsudskiego prowokacji oraz szybka mobilizacja i ruszenie do boju na śmiertelnych wrogów Słowiańszczyzny to autentycznie liczący się wkład Polaków do I Wojny Światowej - to godna naśladowania postawa, która zdecydowała o losach tego konfliktu. Wykorzystaliśmy wówczas naszą szansę, wbrew podstępnemu zagrożeniu. Udowodniliśmy, że jesteśmy narodem zjednoczonym, pomimo zaborczych kordonów, umiejącym myśleć na własny rachunek faktycznie walczącym po stronie antyniemieckiej koalicji. Konsekwentne utrzymanie tej mądrej i niełatwej drogi zaprowadziło nas do Wersalu, na konferencję zwycięzców, której cennym owocem był powrót sporej terytorialnie Polski na mapę świata. 

Warto dodatkowo wspomnieć, że powyższa postawa narodu polskiego w obliczu rozpoczęcia Wojny Światowej przechyliła zapewne szalę wewnątrz sfer kierowniczych Rosji w kierunku przystąpienia do wojny, co wcale nie było takie pewne, mając na uwadze panujące tam nastroje proniemieckie, wynikające z niemieckiego pochodzenia carycy oraz sporej części generalicji i urzędników. Oczywiste zagrożenie dla świętej sprawy polskiej wynikało stąd, że tak oczekiwane przez naszych rodaków starcie między zaborcami, jako kluczowy warunek upomnienia się o Polskę, stało pod znakiem zapytania. Jak wiemy, pomysłowym, sprytnym i perfidnym Niemcom udało się wycofać Rosję z wojny, w wyniku współorganizacji rewolucji październikowej 1917 roku, co ewidentnie osłabiło antyniemiecki wysiłek zbrojny, a zawarty pokój w Brześciu (marzec 1918 roku), który był bardzo niekorzystny dla Rosjan pozwalał Niemcom skoncentrować się na wojnie z Francją. 

Niemcy zastosowali ten sam manewr, w przypadku obu wrogich krajów na wschodzie. W Polsce rolę niemieckiego agenta, sługusa i antypolskiego szkodnika, nie bez sukcesów pełnił Józef Piłsudski. Do carskiej Rosji został wysłany specjalnym zaplombowanym pociągiem Włodzimierz Lenin, który otrzymał zadanie zniszczenia carskiej Rosji i zmarnowania jej potencjału wojennego w toczącej się wojnie, co też skutecznie i skrupulatnie wykonał. Letnia ofensywa niemiecka, wsparta przez odciążone jednostki przywiezione z frontu wschodniego, sięgnęła dalej niż w bitwie nad Marną, podeszła prawie pod Paryż. Ponownie pojawiło się poważne niebezpieczeństwo, że Niemcy wygrają wojnę, co dla nas oznaczało dalszą upokarzającą kontynuację okresu zaborów, utrzymanie w mocy fatalnych postanowień traktatu brzeskiego i niemiecki porządek w Europie środkowo- wschodniej (Mitteleuropa). Jednak Niemcy wojnę przegrały, gdyż Francja wspierana przez pułki angielskie wytrzymała ofensywę letnią, a przystąpienie Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej do tego globalnego konfliktu światowego i pojawienie się większej liczby amerykańskich wojsk oznaczało militarne wytchnienie dla osłabionej Francji i rosnącą konsekwentnie przewagę ententy. Kolejnym groźnym zagrożeniem dla świętej sprawy polskiej była próba podjęta w 1916 roku, kiedy to 5. listopada 1916 roku cesarstwa centralne, czyli Niemcy i Austro-Węgry, wydały cyniczną deklarację na mocy której ogłosiły "niepodległą" Polskę wykrojoną tylko z ziem Królestwa Kongresowego. Państewko to miało pozostać pod okupacją pruską i austriacką, ale miało mieć własną armię ochotniczą. Oczywistym i niewidocznym tylko dla ludzi ślepych celem takiego posunięcia Niemców było zagarnięcie wartościowego bojowo polskiego rekruta z okupowanego terytorium polskiego. Powołano tak zwaną Tymczasową Radę Stanu, powierzając figurantowi Józefowi Piłsudskiemu referat spraw wojskowych. Ten arcyszkodnik sprawy polskiej i militarny samouk, by nie rzec dyletant, miał zorganizować półmilionową armię z polskimi sztandarami i orzełkami, ale a jakże szkoloną przez Niemców i pod niemiecką komendą. Jej zadaniem miało być obsadzenie frontu wschodniego i odciążenie korpusów niemieckich, aby te mogły być przeniesione na czynny front zachodni. Ta armia nigdy nie powstała, zaś w maksymalnym okresie osiągnęła liczbę 9-10 tysięcy ludzi, a w chwili zakończenia wojny było ich tylko 5,5 tysiąca (tak zwany Polnische Wehrmacht). Na szczęście ponownie ujawniła się słuszna postawa narodu polskiego, a Józef Piłsudski znowu się nie spisał. Nie udał się werbunek do armii, nawet takiej z polskimi symbolami i sztandarami, skoro miała służyć interesom germańskim - ludzie w Polsce nie okazali się aż tak głupi. Prawdziwe intencje Niemców względem Polaków w omawianym 1916 roku, ukazuje fakt obchodów pięciowiekowego jubileuszu hasła: ausrotten (czyli unicestwić, eksterminować) na pamiątkę zjadliwie antypolskiego wystąpienia Jana Falkenberga (obrońcy Krzyżaków), który w 1416 roku, na soborze w Konstancji głosił, że wolno, bez grzechu zabić każdego Polaka.

Warto wspomnieć, w powyższym kontekście o manifeście Rady Regencyjnej z 7. października 1918 roku, którym proklamowała ona "Polskę zjednoczoną i niepodległą", co wywołało entuzjazm w niektórych kręgach polskiego społeczeństwa. Zaś obecnie niektóre niewyrobione politycznie środowiska próbują reklamować tę datę jako autentyczny dzień odzyskania przez Polskę niepodległości, w szkodliwej opozycji do 28. czerwca 1919 roku. Od jakiegoś czasu, groteskowe środowiska konserwatywne organizują nawet w tym dniu marsze i demonstracje. Nie ulega żadnej wątpliwości, że powyższy manifest był dziełem wpływu polityki niemieckiej w zmienionej rzeczywistości, czyli po ogłoszeniu orędzia prezydenta USA Thomasa Woodrow Wilsona i z jego akceptacją, ale z determinacją do zachowania władzy nad powstającą Polską z woli Niemiec, ponieważ Rada Regencyjna była przez nich mianowana. Oczywistym celem tego manifestu była próba jawnego przeciwstawienia się Komitetowi Narodowemu Polskiemu w Paryżu wchodzącemu w skład zwycięskiej koalicji, chodziło o zafunkcjonowanie Rady Regencyjnej już po militarnej porażce Niemiec, ale z zachowaniem ich faktycznej władzy nad Polską. Podobnej perfidnej i sprytnej polityki faktów dokonanych wobec Polski, na całe szczęście również ze skutkiem ujemnym użyli podstępni Niemcy w listopadzie 1918 roku, kiedy słusznie spostrzegli, że nie są w stanie militarnie wygrać wojny, więc zdecydowali się ją zakończyć wczesną kapitulacją. Chcieli to zrobić w taki sposób, aby ponieść skutki klęski wyłącznie na zachodzie (utrata Alzacji i Lotaryngii, swoich kolonii i floty wojennej), z utrzymaniem jednak status quo i roli zwycięzcy we wschodniej Europie. Godząc się z koniecznością utworzenia małego terytorialnie państewka polskiego, co było częścią ich strategii już od czasów Otto von Bismarcka - wykrojonego z części zaboru rosyjskiego oraz innych groteskowych bytów w swoim politycznym zasięgu (Litwa, Kurlandia, Ukraina). Co oczywiste, nie chcieli dopuścić do odbudowania Wielkiej Polski, czyli podmiotowej, silnej i zjednoczonej z ziem trzech zaborów, a szczególnie zaboru pruskiego. W tym celu chcieli przekreślić rolę Polski, jako państwa wchodzącego w skład zwycięskiej koalicji i obalić Komitet Narodowy Polski w Paryżu, przez forsowanie tezy, że Polska jest krajem neutralnym, a więc niebędącym w wojnie z nimi. Kolejny raz posłużyli się Niemcy swoim wygodnym narzędziem - Piłsudskim, z którym rokowania i rozmowy przeprowadził niemiecki dyplomata - hrabia Harry Kessler. Zawarta została umowa na mocy której Niemcy dostarczyli internowanego w Magdeburgu Piłsudskiego do Warszawy. Przekazali mu władzę w zamian za obietnicę, że Polska nie będzie walczyła o tereny zaboru pruskiego. On się na to zgodził, więc Niemcy przywieźli tego antypolskiego łajdaka specjalnym pociągiem do Warszawy i oddali władzę wojskową garnizonu niemieckiego i Polnische Wehrmacht (11 listopada 1918 roku) oraz władzę cywilną Rady Regencyjnej (14 listopada 1918 roku) w jego ręce. Piłsudski, jako Naczelnik Państwa natychmiast nawiązał stosunki dyplomatyczne z Niemcami, co miało zamanifestować, że Polska nie jest z nimi w stanie realnej wojny. Hrabia Kessler, czyli rozmówca zdrajcy Piłsudskiego z Magdeburga, jako pierwszy ambasador przy polskim rządzie, został dziekanem naszego korpusu dyplomatycznego. Polska stała się sojusznikiem Niemiec, a więc znalazła się de facto wśród pokonanych, co było oczywistym celem tej całej, sprytnej i perfidnej niemieckiej taktyki oraz manipulacji. Chodziło bezspornie o odebranie Polsce prawa do współdecydowania na konferencji pokojowej w Wersalu. Kolejny raz Józef Piłsudski pełnił funkcję usłużnego niemieckiego narzędzia przeciwko Ojczyźnie zjednoczonej i niepodległej. Na szczęście wszystkie przedstawione wyżej zagrożenia dla sprawy polskiej zostały oddalone, między innymi dzięki dyplomatycznemu i politycznemu geniuszowi Romana Dmowskiego. Polacy wreszcie wykorzystali pojawiającą się szansę upomnienia się o zjednoczoną i niepodległą Ojczyznę. 

Korzystna koniunktura międzynarodowa została wsparta przez endeckie uświadomienie wszystkich warstw polskiego społeczeństwa z dużym naciskiem na chłopów i robotników, dobrą organizację i patriotyczne działanie na rzecz wspólnoty narodowej i Polski. Niemiecki manewr z Piłsudskim 11 listopada 1918 roku nie powiódł się. Polscy narodowcy trzymali ręce na pulsie i zorientowali się w tej intrydze i manipulacji. Zorganizowane przez obóz narodowy demonstracje przeciwko Kesslerowi, z grudnia 1918 roku domagające się szybkiego zerwania stosunków dyplomatycznych z Niemcami zakończyły się sukcesem. Na niewiele zdały się wiernopoddańcze zobowiązania Piłsudskiego wobec swoich niemieckich Panów o wyrzeczeniu się ziem dawnego zaboru pruskiego, ponieważ już w grudniu 1918 roku wybuchło zwycięskie (dzięki bardzo życzliwej postawie marszałka Ferdynanda Focha) Powstanie Wielkopolskie. Fakty historyczne pokazują bardzo wyraźnie, że siła i pozycja Piłsudskiego wynikała z obcego poparcia, niemieckich kalkulacji i pieniędzy, zaś jego działania stały w jaskrawej sprzeczności z dążeniami narodu oraz interesami i celami państwa polskiego. Wszak niemiecka warta honorowa "żołnierzy" Wehrmachtu w Krakowie na Wawelu gdzie został pochowany - nie wzięła się z niczego. Polska powróciła skutecznie do szeregów antyniemieckiej koalicji. 

Fenomenalnemu Romanowi Dmowskiemu, mimo licznych niemieckich ambicji, zasadzek i pułapek udało się utrzymać silną pozycję Komitetu Narodowego Polskiego, jako legalnego i prawowitego politycznego przedstawicielstwa Polski na zachodzie. Niezwykle wartościowe owoce tej autentycznie samodzielnej polityki polskiej zebraliśmy w Wersalu - na konferencji pokojowej, postanowieniami której Polska wracała na mapę Europy po 123 latach hańbiącej nas niewoli. Podpisanie Traktatu Wersalskiego 28. czerwca 1919 roku to na prawdę wiekopomne wydarzenie w ponad tysiącletniej historii naszego narodu. Oto pierwszy obraz Polski, którego datą graniczną jest maj 1926 roku, obraz wcześniejszego wykorzystania szans i skutecznego zapobiegania zagrożeniom, czas parlamentarnych dyskusji i debat oraz gospodarczego rozwoju. Obraz bezpiecznej, rozwijającej się i szczęśliwej Ojczyzny, opartej na fundamencie wartości katolickich i cywilizacji łacińskiej - radzącej sobie skutecznie z wyzwaniami, problemami, a nawet niezwykle groźnym żydobolszewickim najazdem. Najazdem sprowokowanym chęcią utworzenia "bufora"- suwerennej Ukrainy przez fantastę i mitomana Józefa Piłsudskiego. Niestety, wszystkie te sukcesy i rozwój młodego państwa polskiego zostały zmarnowane w wyniku bandyckiego, zbrojnego zamachu stanu Piłsudskiego i jego wiernych akolitów. Późniejsze rządy tak zwanej "sanacji" to już totalna równia pochyła i degrengolada, która skończyła się całkowitą katastrofą oraz unicestwieniem tego państwa w tragicznym wrześniu 1939 roku. Polski obóz narodowy zapłacił najwyższą cenę podczas bardzo brutalnej i długiej okupacji niemieckiej, gdzie endecy byli biologicznie eksterminowani, mordowani i prześladowani.

Wojciech Jurczyk 

Komentarze obsługiwane przez CComment

...jest ona (nowoczesna polityka Polska) tylko owocem bezinteresownej miłości Ojczyzny, zdrowego rozsądku, no i trochę energii. I może najważniejsz± rzeczą była bezinteresowność. Nakreślić sobie plan na dużą odległość i wykonywać go konsekwentnie, bez względu na to, że owocu wysiłków może się nie będzie za życia oglądało, mogli tylko ludzie myślący nie o tym, czym oni będą, jaką karierę zrobią, jeno o tym, co będzie z Polską. Tej pracy, w której trzeba było zwalczać tyle przeszkód we własnym społeczeństwie, mogli się oddać tylko ludzie nie dbający o popularność, o zaszczyty, o hołdy...
Roman Dmowski



Roman Dmowski

Jeden z ojców odzyskanej niepodległości Polski. Założyciel Komitetu Narodowego Polski.

Czytaj więcej

Jędrzej Giertych

Ideolog Obozu Narodowego, dyplomata i dziennikarz. Bliski współpracownik R. Dmowskiego, autor wielu książek i rozpraw historycznych.

Czytaj więcej

Adam Doboszyński

Polityk, pisarz i intelektualista, związany z obozem narodowym. Działacz Obozu Wielkiej Polski.

Czytaj więcej

Deklaracja Ideowa

OWP jest organizacją świadomych sił narodu, mających za zadanie uczynić go zdolnym do silnego ujęcia w swe ręce spraw swoich.

Czytaj więcej