foto1
foto1
foto1
foto1
foto1


Przez cały wiek XIX Polacy nie byli zdolni uzmysłowić sobie kto jest największym naszym wrogiem, który w sposób istotny dąży do całkowitej likwidacji państwowości polskiej. Nieuniknioną i bolesną konsekwencją takiego stanu był front antyrosyjski Polaków zamiast frontu antypruskiego a następnie antyniemieckiego.

Polacy grzęźli i wykrwawiali się w niepotrzebnych oraz szkodliwych powstaniach narodowych. Szkodliwych ponieważ nie przeciw największemu nieprzyjacielowi. Stąd ciągłe i bezrefleksyjne uleganie naszych rodaków cynicznym podszeptom polityki prusko- niemieckiej inspirującej nasze działania, na naszych błędach budującej swą mocarstwową potęgę. W zadaniu Polsce śmiertelnego ciosu, czyli tam gdzie jest rdzeń naszej narodowej egzystencji, tj. w dorzeczu Wisły, Rosja żadnego interesu nie posiadała. Był okres gdy w interesie naszego ogromnego wschodniego sąsiada leżało dalsze istnienie państwa polskiego. Pod koniec XVIII wieku, gdy suwerenność państwowa I Rzeczpospolitej szlacheckiej mocno zbliżała się do końca, część elit rosyjskich obawiała się Prus za ewentualnego bezpośredniego sąsiada. Chciały one by między Rosją a Prusami istniał bufor w postaci Polski. Oczywiście gwarantem funkcjonowania Polski, z rosyjskiego punktu widzenia, było by kraj ten nie był dla nich zagrożeniem, a więc aby Polska była słaba i bezbronna bądź znajdowała się pod rosyjskim protektoratem jako lojalny sprzymierzeniec. Stąd właśnie brała się rosyjska dążność do częstego wtrącania się w wewnętrzne sprawy polskie. Celem było zabezpieczenie się w sposób trwały przed możliwością zamienienia się Rzeczpospolitej z sąsiada nieszkodliwego i osłaniającego ziemie rosyjskie od zachodu w sąsiada niebezpiecznego. Rosjanie obawiali się w Polsce dwóch zasadniczych kwestii: dostania się pod wpływy Prus oraz bardzo realnego okrojenia Polski przez Prusy - to znaczy, de facto przesunięcia się granic pruskich na wschód. Wbrew pozorom, Rosja była nawet gotowa by bronić integralności terytorium Rzeczypospolitej od zachodu i w tym celu zrezygnować nawet z dalszego okrojenia Polski od wschodu. Z chwilą gdy dostaliśmy się pod wpływ teutońskich Prus, woleli już wybrać "mniejsze zło" - zgodzić się na rozbiór, który powiększał poważnie obszar Rosji od zachodu. Nie wynika z tego wniosek, że turańska Rosja nigdy nie była naszym wrogiem. Jednak jest zasadnicza różnica między wrogiem, który pragnie nas okroić, chętnie ingerując w nasze wewnętrzne sprawy, a śmiertelnym wrogiem, którego celem jest całkowite unicestwienie narodu.

Państwo tak słabe i fatalnie zarządzane jak Rzeczypospolita w drugiej połowie XVIII wieku, nie powinno sobie pozwolić na to, by mieć potężnych nieprzyjaciół z dwóch stron. Rozsądnym wyjściem z takiego położenia jest dokonać wyboru i wybrać, na którego z tych dwóch przeciwników tymczasowo postawić. Poprzez mniejsze straty zyskać swobodę ruchów dla obronienia się od strat o wiele większych. Gdybyśmy posiadali w XVIII wieku prawdziwie narodową politykę, szybko byśmy zrozumieli, że o wiele dotkliwszym ciosem jest utrata Pomorza i grożąca, a w drugim rozbiorze urzeczywistniona, utrata dalszych dzielnic na zachodzie. Roman Dmowski zawsze pisał o tym tragicznym wydarzeniu - "Głupia Polska bez Poznania". Aby Polska autentycznie wzmocniła się jako państwo, potrzebne było posiadanie w swoim ręku tego, co stanowiło rdzeń terytorium narodowego, a więc całego dorzecza Wisły. Kto miał realny dostęp do tych ziem, trzymał Polakom nóż na gardle. Inaczej mówiąc, mądrze postępujący Polacy potrzebowali najpierw rozprawić się z Prusami, a do tego celu musieli posiadać sprzymierzeńców lub chociażby prawdziwie neutralnych sąsiadów. Rzeczywisty interes Polski w końcu XVIII wieku nakazywał jej taką politykę, która by uniemożliwiła pozostanie Prus i Rosji w tym samym, nieprzejednanie wrogim nam obozie. Było totalnym i przerażającym absurdem walczyć z Rosją o dalekie nasze kresy wschodnie, gdy Prusy zagrażały naszemu państwowemu istnieniu najważniejszych, najwartościowszych naszych dzielnicach. Tak samo było zupełną logiczną aberracją czy wręcz głupotą w ciągu całego XIX stulecia widzieć głównego naszego wroga w Rosji, podczas gdy w dalszym ciągu byli nim Niemcy. Wciągnięcie Rosji w antypolską politykę rozbiorczą było dziełem gardzącymi nami Prusakami. Głównym inicjatorem rozbiorów jako programu, nie tylko okrojenia terytorialnego, lecz definitywnego zniszczenia Polski nie była Rosja ani Austria lecz Niemcy. 

Umiejętnie prowadzona polityka pruska potrafiła konsekwentnym i uporczywym wysiłkiem wytworzyć międzypaństwową konstelację, która umożliwiła wprowadzenie tej perfidnej inicjatywy w płodny czyn oraz późniejsze zabezpieczenie jej owoców. Polityka antypolska Rosji, z zewnątrz odpowiednio zorganizowana przez Prusy, wewnątrz opierała się o Niemców rosyjskich. Ogromna i wieloetniczna Rosja była rosyjskim państwem narodowym tylko do pewnego stopnia. Jak poważna była rola wpływowych Niemców w państwie rosyjskim świadczy znany dowcip pewnego Rosjanina. Na zapytanie cesarza rosyjskiego czym pragnąłby być wynagrodzony, powiedział, że prosi by go awansować na Niemca.

Polityka antypolska carskiej Rosji znalazła wewnątrz oparcie w niemieckim odłamie rosyjskiej warstwy rządzącej. On to usilnie dopomagał do utrzymania się Rosji w trwałym sojuszu z Prusami. Doskonale rozumiał to wielki niemiecki mąż stanu i "żelazny kanclerz" - Otto von Bismarck. Przez całe dorosłe życie utwierdzał on Rosjan co do autentycznej życzliwości Prus wobec ich kraju a jednocześnie, często alarmował Sankt Petersburg o polskim zagrożeniu i tendencjach insurekcyjnych Polaków. Niemiecki odłam rosyjskiej warstwy rządzącej w latach 1914- 1917 rzucał kłody pod nogi patriotycznemu obozowi wojennemu w Rosji - parł do zawarcia szybkiego pokoju z Niemcami, a nawet popełniał jawne zdrady na rzecz Niemiec. On to również współdziałał z pruskim planem zniszczenia narodu polskiego by pozostał po nim taki "ślad" jak po Babilonii czy zmiażdżonej Asyrii. Polityka państwa rosyjskiego wobec żywiołu polskiego pod zaborem wykonywana była w dużym stopniu niemieckimi rękoma.

Obok rodowitych Niemców działały w Rosji na korzyść Prus wpływy masońskie a poza tym zwykłe, ordynarne przekupstwo. Nigdy by tak silna pozycja Niemiec i polityki niemieckiej wewnątrz państwa rosyjskiego nie doszła do skutku, gdyby nie błędne oraz ślepe stanowisko polityczne naiwnego i nie wyrobionego odpowiednio narodu polskiego. Gdyby polski naród prowadził politykę zgodną ze swoim żywotnym interesem państwowym, starałby się do ścisłego współdziałania Rosji i Prus nie dopuścić. Naturalnie byłoby to trudne i wymagałoby wiele naszych wysiłków, ale nie było niemożliwe. Gdyby nasza wspólnota narodowa, nawet ta pod rozbiorami zdobyła się na politykę ambitną, stawiającą sobie za główny cel odciągnięcie Rosji od Prus, dzieje naszego narodu zapewne potoczyłyby się całkiem inaczej. Świetnie to rozumieli najważniejsi przywódcy Narodowej Demokracji, z Romanem Dmowskim na czele. Jeżeli doszło na początku XX stulecia do rozdziału między Niemcami a Rosją i krwawego konfliktu między nimi, czyli wielkiej wojny między trzema zaborcami, która odrodziła martwą dotąd sprawę polską i pozwoliła na odzyskanie niepodległości, to jest to w sporej mierze rezultat mądrej oraz dalekowzrocznej polityki polskiej. Sprzyjająca nam koniunktura XX wieku, bynajmniej nie była czymś odosobnionym. Istniała także podczas epoki napoleońskiej jak i po niej. Niestety, naród polski polityki odciągania Rosji od Prus nie potrafił, a nawet nie próbował. Zasadniczą treścią polityki polskiej z końca XVIII wieku i w całym wieku XIX była wyłącznie walka z Rosją. Ślepe doszukiwanie się w Prusach raczej sojusznika niż wroga, a tym samym stałe pomaganie prowadzonej z rozmachem misternej grze pruskiej, musiało zakończyć się rzucaniem słowiańskiej carskiej Rosji w stalowe objęcia niemieckie. W dużej części było to wynikiem tego, że ster polityki polskiej znajdował się w ręku masonerii, która była w szczerym i lojalnym sojuszu z protestanckimi Prusami i świadomie pracowała nad tym, by polską czujność oraz ostrożność wobec Prus uśpić. W konsekwencji polską myśl polityczną wypaczyć i wypełnić niemieckimi pomysłami oraz sugestiami. Skończyło się to tragicznie - finalnie nasz czyn polityczny skierowany został na manowce - na tor wiodący wprost ku katastrofie.

Wojciech Jurczyk

Komentarze obsługiwane przez CComment

Kto myślał o Polsce poważnie, naprawdę niepodległej, nie o jakimś wiechciu pod niemiecką stopą, ten miał jedną tylko przed sobą drogę: złączyć sprawę polską z przymierzem francusko - rosyjskim, szukać zbliżenia z Rosją, wpoić w nią świadomość, że w walce z Niemcami może liczyć na Polaków.
Roman Dmowski



Roman Dmowski

Jeden z ojców odzyskanej niepodległości Polski. Założyciel Komitetu Narodowego Polski.

Czytaj więcej

Jędrzej Giertych

Ideolog Obozu Narodowego, dyplomata i dziennikarz. Bliski współpracownik R. Dmowskiego, autor wielu książek i rozpraw historycznych.

Czytaj więcej

Adam Doboszyński

Polityk, pisarz i intelektualista, związany z obozem narodowym. Działacz Obozu Wielkiej Polski.

Czytaj więcej

Deklaracja Ideowa

OWP jest organizacją świadomych sił narodu, mających za zadanie uczynić go zdolnym do silnego ujęcia w swe ręce spraw swoich.

Czytaj więcej