foto1
foto1
foto1
foto1
foto1


Głównym pomysłodawcą i organizatorem powstania listopadowego był podporucznik Piotr Wysocki. Jest do prawdy rzeczą niebywałą, aby w imieniu państwa posiadającego własny rząd i sporą armię, wojnę rozpoczynał podporucznik. Podstawową wadą organizatorów tego wydarzenia było zupełne nieliczenie się z konsekwencjami własnego czynu. Dążący do wybuchu powstania, romantyczni szaleńcy myśleli tylko o tym, by jak najszybciej je wywołać.

Powstanie to było szkodliwą awanturą, de facto wykonaną na zamówienie czynników wrogich Polsce. Niestety, insurekcja ta i będąca jej logiczną konsekwencją wojna polsko-rosyjska 1831 roku; wciąż postrzegana jest jako konieczna, bohaterska i wartościowa epopeja wojenna. Tylko obóz narodowy patrzył na przegrane nasze zrywy jako na cykl niewybaczalnych błędów strategicznych, wynikających ze zbyt emocjonalnego podejścia do zachodzących wydarzeń.

Królestwo Polskie posiadało liczną i dobrze uzbrojoną armię, na wysokim poziomie szkolenia mającą w swoich szeregach wielu oficerów z okresu wojen napoleońskich. Stopniową poprawę sytuacji narodowej Polaków w Królestwie Polskim zaprzepaszczono wraz ze spiskiem w szkole podchorążych, który dał początek tej tragedii. Ani przez moment, rebelia ta nie miała żadnych szans powodzenia. Rozpoczynano ją bez najmniejszego planu, wizji i poważnego dowództwa. Generałowie, którzy w sposób czynny przeciwstawili się jego wywołaniu, swoją racjonalną postawę przypłacili życiem! Tak - w tej wojnie Polacy także zabijali Polaków. Przewaga militarna Rosjan nad siłami polskimi była ogromna. Politycznie zostało przegrane wszystko, co tylko było do przegrania ponieważ odrzucono możliwość prowadzenia autentycznych negocjacji z przeciwnikiem. Nawet w najbardziej desperackim momencie, gdy idące szturmem na Warszawę liczne korpusy feldmarszałka Iwana Paskiewicza; radykałowie odmówili cofnięcia się o krok w swoich żądaniach. W efekcie jawnej głupoty i nieustępliwej postawy naszych rodaków zlikwidowano polski sejm, uniwersytety i resztki suwerenności. Teraz albo nigdy: jakże to typowe hasło i "program polityczny", świetnie pasujący do Polaków.

Klęska Polaków była całkowita i doszczętna. Wywalczenie w tamtym okresie pełnej niepodległości państwowej, od samego początku było skazane na porażkę. Nie osiągnięto żadnych strategicznych i realnych celów tej nieprzemyślanej, antypolskiej awantury. Nie nadeszło, mimo składanych licznie obietnic wsparcie z zagranicy. We Włoszech i w Wielkiej Brytanii wyrażano słowne poparcie dla sprawy polskiej; ale nie podjęto żadnych poważnych działań w tym kierunku. Zdecydowanie negatywnie przeciwko tej wojnie domowej w Polsce, wypowiedział się sam papież- Pius IX.

My, Polacy, posiadamy długą tradycję w organizowaniu z góry skazanych na klęskę spraw. Pozwolić na wybuch powstania żywiołom młodym i niedojrzałym, wbrew woli większej części naszego społeczeństwa- to prawdziwe "mistrzostwo świata" Polaków! Zorganizowano i wywołano antyrosyjską ruchawkę, pozbawioną jakiegokolwiek głębszego planu- grzebiące ostatecznie; akurat pojawiające się na horyzoncie szanse na poważniejszą niezależność Królestwa Polskiego od Rosji. Zamiast okresu odprężenia i stopniowej stabilizacji, za sprawą stłumionej insurekcji zapanowały lata największego terroru. Niestety, Królestwo Polskie zlikwidowano, przemianowując je na upokarzającą nas nazwę: Kraj Nadwiślański! Odtąd obszar ten stał się ściśle podporządkowanym caratowi- jedną z wielu prowincji ogromnego imperium. Nieprzemyślane powstanie przyniosło efekt pośredni- w jego toku rozpadł się korzystny dla nas sojusz francusko- rosyjski! Doprowadziło to później do fatalnych i dramatycznych dla naszych rodaków zmian na europejskiej szachownicy geopolitycznej. Napoleon III władca Francji wprawdzie zapewniał o francuskim poparciu dla insurekcji, ale do działań wojennych po stronie naszej Ojczyzny nigdy nie przystąpił. Co gorsza Rosja zdystansowała się od Paryża co wyraźnie osłabiło pozycję Francji i sprawiło, że już nic nie powstrzymało szybkiego zjednoczenia Niemiec pod pruskim przywództwem! Ostatecznym gwoździem do trumny sprawy polskiej w całym XIX wieku będzie kolejne powstanie; jeszcze tragiczniejsze w skutkach - tym razem styczniowe 1863 roku!

W 1864 roku potężne Prusy pokonały militarnie Danię, w dwa lata później Austrię, a w 1871 roku Francję! 18 stycznia 1871 roku w Sali Lustrzanej pałacu wersalskiego proklamowano powołanie prawdziwego, antypolskiego imperium: zjednoczonego Cesarstwa Niemieckiego. Spełniły się długoletnie marzenia, zabiegi i aspiracje niemieckiego męża stanu oraz żelaznego kanclerza- Otto von Bismarcka. Wybuch tego powstania w Królestwie leżał nie tylko w interesie rewolucji francuskiej i belgijskiej, które ta polska ruchawka ocaliła od interwencji zbrojnej cara Mikołaja I- ale także w interesie Niemiec! Obie te rewolucje zagrożone były w sposób realny planowaną interwencją rosyjską- jednak zostały one ocalone przez polską irredentę. Ostatecznie zbędne powstanie to doprowadziło do likwidacji ograniczonej; ale jednak państwowości polskiej pod nazwą Królestwa Kongresowego. Polityka Prus wobec kwestii polskiej- jak zawsze była cyniczna, fałszywa i koncentrowała się na przyszłych korzyściach płynących z braku logicznego myślenia żywiołu polskiego. Prusy w 1831 roku, dokładnie tak samo jak w roku 1863, skoncentrowały na granicy Królestwa cztery korpusy regularnego wojska. Głupocie i krótkowzroczności polskiej dał do zrozumienia Otto von Bismarck w swoich pamiętnikach:

"Przyjazne Polsce, rosyjsko-francuskie przymierze; jakie wisiało w powietrzu przed rewolucją lipcową, byłoby ówczesne Prusy postawiło w trudne położenie"...

Jednak w razie militarnego zwycięstwa wojsk polskich nad rosyjskimi- powstańcy listopadowi w ogóle nie brali pod uwagę czynnika i zagrożenia niemieckiego! Po porażce Rosji wojska polskie, z pewnością zostałyby rozbite przez Niemców. Jak należy zauważyć rola nieodpowiedzialnych, porywczych młodzieńców, wszczynających samobójcze powstania; jest zjawiskiem, które w naszej historii powtarza się. Z ogromną przykrością zauważyć należy, że kolejne pokolenia Polaków nie wyciągają żadnych, racjonalnych wniosków z naszej trudnej, nacechowanej klęskami historii.

Bez wątpienia, w sporym stopniu powstanie listopadowe było dziełem "masonerii narodowej". Czym była tak zwana "masoneria narodowa"? Był to tajny związek typu masońskiego, którego założycielem był major Walerian Łukasiński. Wolnomularstwo narodowe to wyższy, bardziej zakonspirowany stopień wolnomularstwa zwykłego, nie posiadającego żadnej cechy autentycznie narodowej! Powstanie to było fatalne z punktu widzenia interesów Polski; leżało jednak, z uwagi na rewolucję francuską- w pilnym interesie masonerii. Było ono przedsięwzięciem bez głębszej strategii, mającym charakter ruchawki- nie stawiającej sobie ścisłych celów, niż najbliższe godziny i dni. Tak więc nie powinno nas absolutnie dziwić, szczere oburzenie Romana Dmowskiego gdy komentował w "Polityce polskiej i odbudowaniu państwa" haniebne słowa "Warszawianki". "Powstań Polsko, skrusz kajdany; dziś twój triumf albo... zgon". Słusznie pisał, że słowa te obrażają jego najgłębsze uczucia i zmysł moralny! Sama myśl o tym, że Polska może skonać jest zbrodnią. Bytu Polski ryzykować nie wolno, ani jednostce, ani żadnej organizacji, ani nawet całemu pokoleniu Polaków! Człowiek, który ryzykuje byt narodu, jest jak gracz, który siada do zielonego stołu z cudzymi pieniędzmi. Polska należy do całego łańcucha pokoleń- tych, którzy byli i przyjdą po nas. Ten znakomity mąż stanu właśnie tak pojmował swoją dziejową misję: mówić narodowi polskiemu całą prawdę, chociażby była ona niezwykle trudna i bolesna. Roman Dmowski przez prawie całe swoje życie, burzył misternie tkaną od wielu pokoleń ideę insurekcyjną; nic dziwnego, że miał aż tylu wpływowych wrogów! Jego mądre i dogłębnie przemyślane słowa były niczym uderzenie pioruna dla tych, którym imponowały zgubne tradycje staropolskiego - "jakoś to będzie, gdy szlachta na koń wsiędzie".

Myliłby się wszakże ten kto by myślał, że Dmowski zawsze i w każdej sytuacji był na "nie" dla powstania w Polsce. Jeśli już rozpoczynać insurekcję to tylko wtedy gdy jest sprzyjająca kwestii polskiej koniunktura międzynarodowa, posiadamy realnych sojuszników; którzy w chwili próby nas nie opuszczą i gdy jest do tego odpowiednio przygotowany oraz uformowany naród.

Wojciech Jurczyk

Komentarze obsługiwane przez CComment

Pomimo to poszedłem do trzeciej Dumy. Było to po pierwsze, kwestia honoru: nie mogłem się cofać po wymierzonym w Polskę ciosie, będącym odpowiedzią na politykę, której byłem głównym przedstawicielem. Po wtóre, stanowisko posła stolicy i prezesa Koła Polskiego dawało mi oficjalny tytuł do przemawiania i działania w imieniu Polski, co mi właśnie w owym momencie było potrzebne.
Roman Dmowski



Roman Dmowski

Jeden z ojców odzyskanej niepodległości Polski. Założyciel Komitetu Narodowego Polski.

Czytaj więcej

Jędrzej Giertych

Ideolog Obozu Narodowego, dyplomata i dziennikarz. Bliski współpracownik R. Dmowskiego, autor wielu książek i rozpraw historycznych.

Czytaj więcej

Adam Doboszyński

Polityk, pisarz i intelektualista, związany z obozem narodowym. Działacz Obozu Wielkiej Polski.

Czytaj więcej

Deklaracja Ideowa

OWP jest organizacją świadomych sił narodu, mających za zadanie uczynić go zdolnym do silnego ujęcia w swe ręce spraw swoich.

Czytaj więcej