foto1
foto1
foto1
foto1
foto1


"Jeśli chcesz pokoju, gotuj się do wojny" - pisał w swym dziele "O sztuce wojskowej" Wegecjusz, rzymski taktyk i historyk. Nikt nie podważa sensowności tych słów. Wielu polityków zachodniego świata często je przytacza, niejako komentując wydatki na zbrojenia czy manewry wojskowe. Wspominam o tym nie bez powodu. Przebywający w Seulu specjalny przedstawiciel USA ds. Korei Północnej Seung Kim nazwał próbę rakietową Korei Płn "prowokacją" i wezwał do zakończenia "niepokojących i bezproduktywnych" testów.

Tylko jakim prawem, gdy jedni wydają wielokrotność budżetów państw na zbrojenie się, innych podobne próby nazywa się prowokacją. Z jakiej racji Korea Północna ma nie mieć silnej armii do obrony? Oczywiście, jedne armie mają charakter bardziej obronny innej bardziej ofensywny. Ale budując armię ofensywną, czy można zakładać, iż tak właśnie zostanie wykorzystana. A nawet jeśli, to dlaczego USA wolno rozwijać armię nie tylko ofensywną, lecz konsekwentnie imperialną, operującą na całym globie i od dekad łamiącą wszelkie prawa międzynarodowe? Jakim prawem społeczność międzynarodowa milczy, gdy wszyscy wiedzą, iż Izrael posiada nawet około stu głowic jądrowych wraz z rakietami do ich przenoszenia oraz lotnictwem. To nie jest armia ofensywna? A ile razy Korea Północna pogwałciła prawa międzynarodowe, atakowała inne państwa, naruszała przestrzeń innych państw - a ile razy robiły to armie USA i Izraela? Jakie jest więc prawdopodobieństwo, iż znów zadrwi sobie Izrael atakując cele w Syrii bądź Iranie. Jakie państwo znowu najedzie armia USA, bez zgody ONZ, jak to miało miejsce z inwazją w Iraku?

Gdy obecne mocarstwa rozwijały swoje programy rakiet balistycznych, broni jądrowej, gdy wykorzystywały je przeciwko innym państwom nawet bez wypowiedzenia wojny, nikt im nie zabraniał tego robić. A nawet gdy społeczność międzynarodowa reagowała, mocarstwa te nic sobie z tego nie robiły. Dlaczegóż więc teraz te same mocarstwa, posiadające już takie technologie do których testami same doszły, zabraniają tej samej drogi Korei Północnej, czy np. Iranowi? Znów odwołuję się do porównania - ile razy wspomniane państwa pogwałciły prawa międzynarodowe, ile wojen (nielegalnych) rozpoczęły a ile USA?

Pjongjang pomyślnie przetestował rakiety balistyczne zdolne do dotarcia do USA. Zgoda, mogą się obawiać. Ale czyż te same USA od dawna nie mają zdolności zaatakowania Korei Północnej? Cóż więc się dziwić, że i ta chce mieć taką samą możliwość, właśnie zgodnie ze słowami - chcesz mieć pokój, szykuj się na wojnę! Media z krzykliwych tytułów donoszą, iż Korea Północna grozi USA i innym państwom. Ale dopiero w tekście, choć i to nie zawsze, jest pełniejszy przekaż, że w razie jakiegokolwiek ataku na Koreę Płn, ta odpowie swym całym arsenałem militarnym. Więc to nie jest groźba ataku – to jest ostrzeżenie przed odwetem, formą obrony, a przede wszystkim ma na celu odstraszanie potencjalnych atakujących. Każdy z nas ma prawo powiedzieć do bandyty – jeśli mnie zaatakujesz to nie ręczę za siebie! Tytuły medialne równie dobrze mogą brzmieć zgoła inaczej – USA grożą Pjongjangowi.

Ktoś powie, że świat będzie spokojniej spał, jeśli obecny władca Korei Płn. nie będzie miał broni atomowej czy rakiet balistycznych. Ale dlaczego tym samym ośrodkom nie przeszkadza arsenał jądrowy Izraela, który nie podlega żadnym kontrolom agencji międzynarodowych? Bo jak ma podlegać, skoro oficjalnie jej nie mają, a nieoficjalnie wszyscy o tym wiedzą. Gdy to samo państwo niemal cały czas terroryzuje inne państwa, ale nie pogróżkami, jak np. robi to Korea Północna, ale ciągłymi atakami militarnymi na terenach suwerennych państw. Jakaż więc jest to skala obydwu przypadków. Skoro cywilizowany świat nie robił sobie nic z najazdem USA oraz Wielkiej Brytanii na Irak, za co ONZ oficjalnie uznało ich tam za okupantów (!), skoro cały świat udaje że pojęcia nie ma o arsenale Izraela, odwraca wzrok od bezustannych akcji militarnych Izraela na terenach suwerennych państw, to tym bardziej nie ma żadnego moralnego prawa by apelować do Korei Północnej, aby ta nie rozwijała swego programu nuklearnego podobnie jak Iran. A czy państwa te, z racji swojego rozwoju gospodarczego powinny swe programy rozwijać kosztem swoich obywateli - to już zupełnie inna kwestia.

Maciej Wydrych

Komentarze obsługiwane przez CComment

Polski się nie buduje ani dla siebie, ani dla swej partii, ani nawet dla swego pokolenia. Ona jest własnością nieskończonego szeregu pokoleń, które ją tworzyły i tworzyć będą, które stanowi± naród. Tylko ten w wielkich, przełomowych chwilach znajdzie właściwą drogę, kto ma poczucie odpowiedzialności względem tak pojętego narodu.
Roman Dmowski



Roman Dmowski

Jeden z ojców odzyskanej niepodległości Polski. Założyciel Komitetu Narodowego Polski.

Czytaj więcej

Jędrzej Giertych

Ideolog Obozu Narodowego, dyplomata i dziennikarz. Bliski współpracownik R. Dmowskiego, autor wielu książek i rozpraw historycznych.

Czytaj więcej

Adam Doboszyński

Polityk, pisarz i intelektualista, związany z obozem narodowym. Działacz Obozu Wielkiej Polski.

Czytaj więcej

Deklaracja Ideowa

OWP jest organizacją świadomych sił narodu, mających za zadanie uczynić go zdolnym do silnego ujęcia w swe ręce spraw swoich.

Czytaj więcej