foto1
foto1
foto1
foto1
foto1


Nasza nacja posiada niechlubną opinię wspólnoty rozbitej na jednostki, które nie poddają się ogólnym celom społeczno-ideowym, tkwiąc w egoizmie i dbaniu wyłącznie o własne interesy. Jako nacjonaliści musimy samokrytycznie przyznać, że Polacy w większości tacy właśnie są, a system demokratyczny i liberalizm zdecydowanie te negatywne cechy pogłębiają. Nie czas i miejsce na zachwyty, jacy to jesteśmy bohaterscy i patriotyczni, bo na naszych oczach trwa demontaż narodu i państwa polskiego, zaś ludzi, którzy z tymi katastrofalnymi zjawiskami walczą, jest kompromitująco mało. W uszach brzmi powszechne zapytanie polskojęzycznego egoisty – co ja z tego będę miał (z boju o Polskę dla Polaków)?

     Powyższym stanem narodu radują się nasi wrogowie, lecz co najgorsze pogłębiają go nierzadko ludzie mieniący się nacjonalistami/narodowcami. Popracują nieco w ugrupowaniu narodowym i przy pierwszym niepowodzeniu albo niespełnieniu wybujałych ambicji własnych, uciekają gdzie pieprz rośnie, ginąc z narodowego horyzontu niczym kamfora. Pal sześć, gdy mamy do czynienia z osobnikami przypadkowymi, którzy uważają partię narodową za kolejną szalupę płynącą bezboleśnie po władzę i stanowiska dla swych członków. Każdy rozgarnięty człowiek wie, iż bycie nacjonalistą, to w obecnej dobie panowania kosmopolityzmu i syjonizmu, wybranie żywotu Polaka wyklętego przez polskojęzyczne otoczenie i często krąg tak zwanych przyjaciół lub rodzinę. Łączy się to ze zrezygnowaniem z systemowej kariery zawodowej, szykanami w pracy i szkole, kompletnym niezrozumieniem ze strony głuchych na wszystko rodaków i wreszcie walką wewnętrzną z pytaniem o sens tych poświęceń, jeżeli zwycięstwo przyjdzie być może za kilkanaście-kilkadziesiąt lat lub wcale. Element przypadkowy przyjmie to wszystko niczym pożar wokół siebie i ucieknie. Ale świadomy sytuacji narodowiec, który doskonale wiedział, w co się angażuje i dokąd zmierza? W tym przypadku dezercja stanowi najwyższą formę zdrady i zdziecinnienia. Niech się wstydzi ten, kto wybrał tę żałosną ścieżkę tchórza.

 

      Dajmy jednak na to, iż istnieje w miarę silne i liczne ugrupowanie narodowe z wianuszkiem sympatyków. Ideowość w szeregach jest wtedy ważna, ofiarność dla wspólnego celu też. Lecz tymi świetnymi wartościami nie zatkamy największej dziury w dachu - braku dyscypliny. Nie do przyjęcia są wzajemne podgryzania, knucie po kątach, że to albo tamto mi się nie podoba, czy wreszcie demonstrowanie pospolitego gówniarstwa w postaci „koleżeńskich” pyskówek na całe gardło, braku szacunku względem kobiet, a nawet ręcznego tłumaczenia sobie nawzajem sprzecznych poglądów na jakieś sprawy. Za takie numery rzekomy narodowiec powinien sam poddać się karze w postaci porządnego walnięcia się łbem o ścianę. Może to pomoże i mózg zacznie myśleć w nacjonalistyczny sposób, w innym wypadku zapisz się lepiej bracie do anarchistów. Tam będziesz mógł korzystać z niczym nieskrępowanej wolności małpy w buszu, bo widać taki los ci jest pisany.

 

      Nie ma ruchu narodowego bez dyscypliny – nacjonalizm i dyscyplina to synonimy. Jeżeli wychodzimy ze stanu niemowlęcego kółka dyskusyjnego i tworzymy ugrupowanie, musimy stać się palcami jednej ręki. Niech przykładowo każdy palec wykonuje własne piruety i uda się w samodzielną drogę w celu poszukiwania prawdy. Ręka przestanie istnieć jako siła, bo będzie atrapą z powyłamywanymi palcami w gipsie. A przecież musimy z tej ręki uczynić pięść, która wybije zęby systemowi. I niech każdy popatrzy się na siebie(z niżej podpisanym włącznie), ponieważ nie ma wśród nas nikogo, który nie popełniłby grzechu głównego w ruchu narodowym - zlekceważeniu dyscypliny dla swojego widzi mi się.

 

      Apeluję więc do wszystkich nacjonalistów. Pielęgnujmy poczucie dyscypliny, fundamentu, na którym zbudujemy narodową potęgę. Jeżeli się o kogoś albo o coś modlimy, módlmy się najpierw o samodyscyplinę. Kształtujmy umysły i ciała za pomocą książek i ćwiczeń fizycznych, lecz zawsze ze świadomością, że czynimy to dla wzmocnienia dyscypliny własnej i partyjnych koleżanek oraz kolegów. Dyscyplina przyniesie wewnętrzny ład i uczucie dobrze spełnionego obowiązku.
Robert Larkowski

Żydzi są najinteligentniejszym narodem na świecie, więc jeśli jest dla nich korzystne zmienić nazwisko, czynią to. To jest wszystko na ten temat. Oni mieszają się z waszym społeczeństwem, które jest zupełnie skorumpowane, więc gdy to jest korzystne dla Żydów głupi goj nie zdaje sobie sprawy z tego, że ci Żydzi, którzy mają nie-żydowskie nazwiska są Żydami.
Harold Wallace Rosenthal administracyjny asystent senatora Jacob`a Javitz`a - 1967