foto1
foto1
foto1
foto1
foto1


Jak co roku, 11 listopada, działacze Obozu Wielkiej Polski uczestniczyli w odbywającym się w Warszawie Marszu Niepodległości. Był to V Marsz Niepodległości zorganizowane przez organizacje narodowe. W tym roku działacze OWP stawili się w nieco większym składzie, przy okazji poszerzając nieco swoje szeregi liczebnie.

 

Tegoroczny Marsz niewątpliwie należy uznać za najspokojniejszy od wielu lat, obyło się bez zbędnych zadym i ekscesów, przy czym na pewno znaczącą rolę odgrywał tu fakt, iż policja tym razem zadbała o objęcie swojej obecności większą niż dotychczas dyskrecją. Co bez wątpienia wpłynęło na wielu uczestników uspokajająco. To należy uznać za duży plus tegorocznego MN. Ale też zaś z drugiej strony przebieg Marszu nie miał aż tak emocjonującego charakteru jak przed laty. Dało się czuć pewną sztampowość, rutynę, że trzeba ten dzień dosłownie odp******yć, zedrzeć trochę gardła i tyle. Momentami aż zaskakiwało, iż nie wychyla się z przemówieniem żaden lider, mowy końcowe zostały wygłoszone dopiero po zakończeniu Marszu, lecz chyba nikt nie miał wątpliwości, że to już nie były te same emocjonujące i porywające wystąpienia, jak jeszcze rok i dwa lata wstecz. Mowa wygłoszona po Marszu przez Mariana Kowalskiego miała charakter bardziej smutnego przesłania, niż co jak to dotąd nieźle mu wychodziło, przemówienia porywającego tłumy przywódcy. Podsumowując, bez zadym, bez skandali, ale też naszym zdaniem bez emocji, po raz pierwszy powiało... nudą. Jedyne czego nie zabrakło i wobec czego oczywiście trudno przejść obojętnie, to rusofobiczne hasło „Ruskie k****y”. Tego skandować pewne grupy uczestników nie zapomniały. Na szczęście tym razem większość uczestników nie podchwyciła tego durnego zawołania, skupiając się raczej na głównym przesłaniu tegorocznego Marszu Niepodległości – problemu nielegalnych imigrantów, których odchodzący rząd tak ochoczo postanowił do Polski wpuścić.

 

Trzeba też serdecznie podziękować kolegom i koleżankom z węgierskiego Jobbiku za barwne zaznaczenie swojej obecności na tegorocznym Marszu Niepodległości. Węgrom natura nie poskąpiła silnych płuc oraz gardeł ;)

 

Daniel Sycha

     

Wódz, który zwycięstwa przypisuje sobie, a na innych zwala klęski, jest człowiekiem moralnie niedojrzałym i jako taki - na swoim odpowiedzialnym stanowisku nieuczciwym.
Roman Dmowski