Dnia 13 grudnia 2009 r. w kolejną rocznicę wprowadzenia stanu wojennego kilkunastu działaczy Obozu Wielkiej Polski z okręgów: łódzkiego i warszawskiego manifestowało w Łodzi swój sprzeciw wobec czerwonego totalitaryzmu. Manifestacje współorganizowali Obóz Narodowo Radykalny i Łódzki Ruch Narodowy - zgromadziła ona według różnych szacunków około 150-200 osób. Poza ONR, ŁRN i OWP przybyli także przedstawiciele ZŻ NSZ, LPR i MW a także przede wszystkim niezrzeszeni narodowcy i patrioci.

Zbiórka rozpoczęła się w okolicach godziny 16-00 na Pasażu Schillera, formowanie trwało około 30 minut, po czym gospodarze rozpoczeli przemówienia. W trakcie ONR, RŁN i OWP rozpoczeli akcje rozdawania ulotek. Obwiepolacy rozdali ich około 200. W okolicach 16.30 ruszył pochód, a w połowie drogi narodowcy natknęli się na pikietujących na trasie marszu anarchistów, którzy nic poza środkowymi palcami tym razem nie pokazali. Ogólnopolska mobilizacja tzw. "Antify" zaowocowała zkrzyknięciem 30-40 osób w połowie płci żeńskiej (choć co do płci nie chcielibyśmy jednoznacznie wskazywać, gdyż w dzisiajszych czasach coraz trudniej o jej rozszyfrowanie). Dominowali nie tyle bojówkarze, co ludzie z socjalistycznych młodzieżówek, zupełnie niezorganizowani, krzyczący różnorodne hasła w tym samym czasie a przez to samych siebie zagłuszając.

Manifestacja w trakcie pochodu rosła w siłę, frekwencje stale poprawiali sporadycznie dołączający się przechodnie na których lewicowa propaganda wrażenia nie robiła. Na Placu Wolności zgromadzeni wysłuchali końcowego przemówienia i odśpiewali Mazurka Dąbrowskiego, po czym manifestacja została rozwiązana. Tematem głównym manifestacji pozostała kwestia rozliczenia zbrodni komunistycznych w Polsce, jak również poruszono tematykę obecnego zniewolenia Polski w ramach budowy superpaństwa europejskiego tonącego w kolorowych emigrantach i przysłoniętego cieniem meczetów. Można powiedzieć, że po raz kolejny narodowcy dali przykład jedności w działaniu, co coraz lepiej wróży na przyszłość.