foto1
foto1
foto1
foto1
foto1


Gospodarka narodowa przeżywa prawdziwe olśnienie. Na przestrzeni wielu dekad lepiej lub gorzej jakoś sobie sami radziliśmy. Aby jako państwo, być jak najmniej zależnym od innych. To co można samemu wyprodukować, to produkowaliśmy. Sprowadzaliśmy towary i surowce niezbędne, których sami nie wytworzymy, bądź o niższej jakości. Od jakiegoś już czasu dowiadujemy się, że to wszystko nie ma sensu. Węgiel bardziej opłaca się importować, nawet z Azji; zapałki, gwoździe, prostą elektronikę. Wszystko importowane. Nie to żebyśmy byli uprzedzeni do zagranicznych towarów. Ale im dłuższa droga od producenta do konsumenta, tym więcej pośredników. A to, plus transport – to duże koszta, wchodzące w skład końcowej ceny towaru.



     Po abstrahujmy trochę. Czym się różni kraj podbity atakiem wojennym od wolnego, ale li tylko w kwestii ekonomicznej w skali państwa. Podbity nie jest producentem dla samego siebie, jest konsumentem. To imperium decyduje o dobrach dla ludzi. Ono ustala ceny i reguły. Wszak należy koszta wojenne sobie powetować. Nawet produkty z rodzimych fabryk mogą być eksportowane do nowego władcy, jeśli ten uzna, iż są za wysokiej jakości by „marnować je” dla motłochu. Całkowita zależność od imperium. To jeden z kilku kluczy poddaństwa.

     A więc czy dzisiaj, Polska, jest krajem wolnym? Czy wolnym jest kraj, niemal na każdym kroku w codziennej egzystencji, zależny od „partnerów” z zewnątrz? Oczywiście można prowadzić konkurencję i samemu wytwarzać te same dobra u nas. Tak być powinno. Niestety, sprawy mają się o wiele gorzej. Dzisiaj konkurencję w świetle prawa się eliminuje. Imperialny twór z zarysowującą się twarzą dyktatury mówi nam, iż np. przez najbliższe 5 lat nie mogą „polskie” fabryki samochodów osobowych nabyć nowych licencji, gdyż byłaby to za duża konkurencja dla koncernów z Zachodniej Europy. Ale jeszcze piękniejszy, wręcz krystaliczny przykład dają nam cukrownie.

     Kto wie, że Polska była na trzecim miejscu w Europie pod względem eksportu cukru? Produkcja starczała dla nas wszystkich i jeszcze mieliśmy nadwyżki. Dzisiaj mamy niedobór... 200 tysięcy ton. Jak to możliwe? Krajowa Spółka Cukrownicza w latach 2008 – 2009 zamknęła cztery cukrownie. Imperialny twór ue przeznaczył wielomilionowe dotacje na restrukturyzację. A plan restrukturyzacji był najprostszy z możliwych – redukcja limitu cukru dla tej spółki. Bo dziś każdy ma limity. Rolnik, ile może wyprodukować i sprzedać mleka, cukrownia ile cukru wytworzyć, magazyny ile mogą mieć zapasów. Czy nie można tego obliczyć? Na przestrzeni całych dekad, zależnie od ilości i zamożności społeczeństwa, ile dóbr potrzebowało. A teraz, będąc w dyktatorskim imperium, wprowadzić limity... i to poniżej wymaganego minimum zapotrzebowania dla społeczeństwa. Wtedy w grę wchodzi wyłącznie import. Od kogo? Od tego, kto ustala limity. Jest zysk? I to jeszcze jaki... Polska, jak i inne słabsze państwa, ma nie być producentem. Ma być konsumentem z kartą stałego klienta.

     Gdy będziesz w sklepie, spójrz na produkty, na opakowania. Ile jest towarów produkowanych przez polskie firmy i to w Polsce? Największy wytwórca wyrobów czekoladowych, o potężnej tradycji, już dawno należy do zachodniego koncernu. To ich własność. Przetwórstwa owocowe, warzywne, cukier... można długo wymieniać.     
     Wiedza PR mówi jasno. Towar, produkt ma mieć miłe wrażenie. Dlatego nie zmienia się nazwy marki na zachodnią. Kupujesz pod polską marką, ale to własność już obca. Idziesz do sklepu z polską nazwą z logiem miłego owada i kropkami na tułowiu, ale to tylko nazwa. Całość należy do zachodniego koncernu. A spójrz na zapałki gdzie wyprodukowane. Polska ma tak drogie surowce, że taniej importować gotowy produkt? A może chcesz poszukać polskich kredek? Znajdziesz francuskie, niemieckie... W sumie, co to ma do rzeczy. Ważne by produkt był dobry. Ale skoro ktoś wykupuje markę, to tylko po to, aby miał z tego zysk. A ten wypracowany przez firmę, trafia do centrali.

Imperium zrobiło z nas naród niewolniczy z okularami różowymi. Chciałeś Polaku? No to masz....nic nie wyprodukujesz...wszystko będziesz kupować od nas.

Komentarze obsługiwane przez CComment

Pierwsze strzały w getcie warszawskim oddali Żydzi do Żydów. Mordechai Anilewicz, 23 letni przywódca powstania w getcie został wydany przez własnych ludzi.
Lesław Giermański świadek współpracy Żydów z Niemcami