foto1
foto1
foto1
foto1
foto1


17 marca 2006 telewizja TVN24 i TVP3, przekazały in­formację w postaci przesuwanego napisu, iż Instytut Pamię­ci Narodowej, podjął decyzję o przyznawaniu w pierwszej kolejności statusu pokrzywdzonego przez PRL, „Polakom narodowości żydowskiej”, którzy wyemigrowali z Polski w 1968 roku. Przy tej okazji warto uświadomić sobie o kogo troszczy się Instytut Pamięci Narodowej, już z p. Kurtyką na czele.

              Przypomnijmy o co wówczas chodziło. W 1968 roku, trwała walka o władzę w PRL, między frakcjami PZPR (cho­dziło o frakcję polską zwaną „Chamami” i frakcję żydow­ską). „Rozróbę” sprowokowały rozruchy studenckie, inspiro­wane przez studentów żydowskich (Michnik, Kuroń) po tym jak ojciec Adama Michnika - cenzor Ozjasz Szechter, „zdjął z afisza” przedstawienie „Dziadów” z antyrosyjskimi akcen­tami. Wygląda więc na to, że Adam Michnik 14 marca 1968r. wyprowadził na ulice studentów warszawskich w proteś­cie przeciw decyzji swego ojca. Studenci w swej masie, nie orientowali się do czego zostali wykorzystani, „darli mordy”: precz z „Chamami” i „Zambrowski do władzy”.

               Widzieli w zdjęciu „Dziadów”, zamach polityczny na swo­bodę wypowiedzi artystycznej, niemal na polskość. Zapew­ne nie domyślali się że Dejmek, przygotował ten antyrosyj­ski spektakl „Dziadów”, jako prowokację dla władzy i zreali­zował pierwszą część planu. Prowokacyjne zdjęcie „Dzia­dów” z afisza, czyli etap drugi - zrealizował Szechter. Reak­cja Polaków była taka jak przewidzieli żydowscy organiza­torzy akcji, Polacy burzyli się na władzę (Gomułkę) i do wy­buchu potrzebna była tylko iskra. Tą iskrę skrzesali Mich­nik i Kuroń podsycając na wiecach studenckich wzburzenie dając sygnał do demonstracji. Wyprowadzenie nieświado­mych studentów na ulice, było trzecim etapem realizacji pla­nu utrzymania Żydów „przy korycie”.
              Masowe demonstracje miały osłabić pozycję komunis­tów związanych z Gomułką (Chamów) a przez to umocnić pozycję frakcji komunistów zwaną „Żydy”. W rozgrywce w organach PZPR, zwyciężyli „Chamy”, czyli komuniści naro­dowości polskiej, odsuwając ze stanowisk komunistów na­rodowości żydowskiej. Tak więc była to dokonana w komu­nistycznym stylu, rewolta wewnątrz PZPR.
              Nie miała i nie ma ona żadnego znaczenia dla dziejów Polski, ani nawet dla dziejów żydostwa a jedynie może mieć znaczenie w dziejach komunistów żydowskich. Wro­gowie Polski usiłują tą rewoltę przedstawić jako heroiczną walkę młodzieży żydowskiej o demokrację dla Polaków oraz jako wypędzenie Żydów z Polski, tak jak w przeszłości wy­pędzani byli z Anglii, Hiszpanii, Francji czy Niemiec.
             Gdy tymczasem z Polski nikt ich nie wypędzał, wyjeż­dżali dobrowolnie, bowiem już nie mogli rządzić, zabrano im „zabawki”.
Ci ludzie wyjeżdżali dobrowolnie, gdyż albo:
1.    Czuli się skrzywdzeni przez partię (PZPR).
2.    Bali się, że któregoś dnia mogą stanąć przed sądem za popełnione zbrodnie na narodzie polskim.
3.    Nie czuli się Polakami.
4.    Chcieli po prostu wyjechać na Zachód, wierząc, że czeka ich tam lepsze życie (i to był bodajże najważniejszy powód dla większości wyjeżdżających z Polski Żydów.)

               Po prostu komunistom żydowskim, którzy przegrali walkę o władzę w PZPR z polskimi komunistami, dano okazję wyjazdu z Polski. Polacy nie emigrowali.
Przyjmuje się że wyjechało od 12 do 20 tys. Żydów, w tym:
# prawie 1000 studentów wyższych uczelni polskich;
#18 wysokiej rangi dygnitarzy partyjnych i 729 innych wyższych urzędników partyjnych i rządowych;
# 28 dyplomatów;
# 176 funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa Publiczne­go;
# 55 oficerów Ludowego Wojska Polskiego;
# 28 sędziów;
# ponad 200 dziennikarzy prasowych (w tym 15 redak­torów naczelnych) i 61 redaktorów i wyższych urzędników komunistycznego radia i telewizji.

                Chyba nikt z Polaków nie opłakiwał i nie opłakuje wyjaz­du z Polski Heleny Wolińskiej, która w 1953 roku brała udział w zamordowaniu gen. Emila Fieldorfa, czy brata Ada­ma Michnika, Stefana - także stalinowskiego prokuratora, którego ręce są zbroczone w polskiej krwi. Czy Polacy mieli płakać, że wyjechało z Polski tysiące stalinowców - wrogów Polski, agentów Kremla i izraelskiego Mosadu (Victor Ostrovsky „By wąy of deception” London 1991).
               Natomiast Żydzi przy każdej okazji „nadmuchiwali legen­dę”, „marcowego zrywu” przypisując sobie etykietki bojow­ników o demokrację i prawa człowieka a nie o swoje przy­wileje.
              Jest także niezgodne z prawdą twierdzenie, jakoby w 1968 r., wyjechał z Polski kwiat nauki, kultury i literatury „pol­skiej”. Zdecydowana większość z tych ludzi, to były mier­noty. Polonia szczególnie amerykańska, „wzbogaciła się” o tysiące Żydów udających Polaków i obsadziła kierownic­twa instytucji polonijnych. Niektórzy zostali przeszkoleni na uczelniach amerykańskich do zadań specjalnych po ponow­nym podboju Polski (1989 r., był triumfalnym powrotem emigrantów 1968 do władzy w Polsce).

               Nieprawdą jest także że Żydów z Polski wyrzucano dlatego, że byli Żydami. W Polsce pozostało ich jeszcze wiele tysięcy w tym setki czołowych komunistów żydow­skich. Ostatecznie w PRL-u zmarli np. Jakub Berman, Hila­ry Minc, Roman Zambrowski, bandyci Romkowski czy Różański. W Polsce mieszkał aż do 1992 r. stalinowski ludo­bójca Salomon Morel, który uciekł do Izraela dopiero jak w wolnej Polsce, groziło mu aresztowanie. A jeśli PRL opuś­cili wszyscy Żydzi, jak głosi żydowska antypolska propa­ganda, to skąd się wzięli w Polsce po 1968 roku np. Adam Michnik, Jerzy Urban, Bronisław Geremek i setki innych, prezydentów, premierów, ministrów, posłów, senatorów itp. Mówienie więc o Polsce bez Żydów i o „polskim antysemi­tyzmie w Polsce bez Żydów” to nie tylko kłamstwo, ale i plucie Polakom w twarz. Ale to już zupełnie inna historia.

              Na dziś, mamy zapowiedź IPN-u, uhonorowania mianem „pokrzywdzonego” przez komunizm, tych którzy nie załapali się do władzy w 1968 roku tylko dlatego, że należeli do in­nej frakcji PZPR a dziś aplikują do wyzwolicieli Polski.
              Tylko jakieś nieznane nam okoliczności spowodowały że np. Alina Grabowska, przed 1968 rokiem dziennikarka „Gło­su Robotniczego” w Łodzi, wypisująca tam różne głupoty na temat imperializmu, opuściła Polskę i z właściwą Żydom łatwością zmieniła orientację polityczną. W Radiu Wolna Europa, tępiła z równą żarliwością socjalizm jak przedtem imperializm. Po „okrągłym stole” znów znalazła się w Polsce w celu zwalczania polskiego antysemityzmu. Gdyby została za granicą, IPN przyznałby jej status pokrzywdzonego w pierwszej kolejności, przed tymi którzy za Polskę rzeczywiście krew przelewali. A jednak są „równi i równiejsi”, dokładnie jak w „Folwarku zwierzęcym” Orwella.
              W tej sytuacji pojawia się nawet niechciana wątpliwość, czy sprawy tej nie załatwili Żydzi amerykańscy z Prezyden­tem L. Kaczyńskim w czasie jego wizyty w USA. Bo skoro byłoby tak, to status pokrzywdzonego po pewnym czasie powinien procentować finansowo.
Cezary Rozwadowski 19 marca 2006 r.
PS. Dane liczbowe na podstawie opracowania pana Mariana Kałuskiego z Australii pt. „Prawda o marcu 1968", Nasza Witryna 23.03.2004.

(Biuletyn PRP nr 142)

Komentarze obsługiwane przez CComment

Naród żydowski nigdy nie był wiele wart, jak mu to zresztą po tysiąc razy zarzucali jego wodzowie, sędziowie i prorocy. Mało posiada szlachetnych przymiotów, a wszystkie wady razem wziąwszy innych narodów. Cóż można bowiem o takim narodzie, który w swej wielowiekowej wędrówce znaczy tylko ślady zepsucia i wyzysku innych narodów? Nikt też się dziwić nie może, że nie mamy do żydów zaufania i że uważamy za obowiązek strzec naszej kultury od skażenia jej przez nich.
Johann Wolfgang von Goethe największy poeta niemiecki