Sian. W Chinach w czasach dynastii Han (206 r. przed ur. Chrystusa do 220 r. po ur. Chrystusa) duży wpływ na myśl chińską odegrała teoria pięciu elementów, z których miał się składać cały świat. Uznano między innymi istnienie pięciu stron świata. Koncepcja ta zakładała, że piątą stroną świata jest środek, państwo środka, czyli cesarstwo chińskie. Stolicą państwa środka było miasto Czang-An, które zostało założone około 1051 r. przed ur. Chrystusa za panowania dynastii Czau.

 

 

Za panowania dynastii Tangów (618-907 r. po ur. Chrystusa) zmieniono nazwę stolicy na Sian („Zachód Uspokojony”). Pekin został nową stolicą Chin dopiero w 1421 r. Sian jako centrum „ludu kwiecistego środka” był siedzibą cesarzy. W obrębie murów miejskich znajdowała się dzielnica pałacowa. Na południe od niej położona była dzielnica cesarska. We wschodniej części wznosiły się pałace: „Pomyślnej Szczęśliwości” i „Świetnego Blasku”. Znajdowały się również różne świątynie oraz ołtarze nieba, ziemi i słońca.

 

Opis Atlantydy Platona jest zaskakująco podobny do cesarstwa chińskiego. Nie wiadomo, jakim sposobem ta utopia Platona trafiła w 160 lat po powstaniu do Chin, gdzie została przeobrażona w rzeczywistość. W latach 221-202 przed ur. Chrystusa w Chinach panował Szi Huang Ti, co znaczy „pierwszy żółty władca”. Zjednoczył Chiny i wprowadził tyranię. W swej nie znającej granic zarozumiałości pragnął on, by naród zapomniał o przeszłości, a historia Chin miała zacząć się od niego.

 

Platon potępia tradycyjną literaturę i poezję. Występuje totalnie przeciwko pismu w ogóle. W „Fajdrosie” pisze wprost, że „pismo samo w sobie jest niepoważną grą czy zabawą, jest marnowaniem nasion, które nie wydają dojrzałych owoców”. Dlatego według Platona, poeci, podlegający zmiennym uczuciom, wprowadziliby rozbicie i powinni być z państwa doskonałego wydaleni.

 

Cesarz wydał dekret, aby każdy z jego poddanych dostarczył do najbliższego urzędu wszystkie posiadane przez siebie dzieła literackie. Ogromne stosy w ten sposób zebranych książek bambusowych zostały spalone.

 

Otóż wydaje się, że cesarz Szi Huang Ti zrealizował platońskie państwo, bowiem zgodnie z postulatami Platona kazał między innymi spalić dzieła literatury chińskiej, i skazał na śmierć około 460 pisarzy. Wyrok wykonano z wielkim okrucieństwem

 

Cesarz zrozumiał też dosłownie słowa Platona dotyczące odgrodzenia państwa murem, który jest raczej symbolem i oznacza, że władza oddziela się od narodu i pozostawia go samemu sobie. Cesarz wziął słowa Platona dosłownie i kazał zbudować wielki mur. Następni cesarze stopniowo przebudowywali i wzmacniali ten mur.

 

Cesarz Szi Huang Ti panował tylko 19 lat, i oprócz Wielkiego Muru zbudował liczne pałace, z których największy był A Fang Kung. Przy jego budowie miało rzekomo pracować 700 tys. robotników. Za życia wybudował sobie we wnętrzu góry Li olbrzymi grobowiec. Przy jego budowie pracowało 700 tys. żołnierzy.

 

Każdy kolejny cesarz, zgodnie z panującym zwyczajem, miał poza główną żoną dwie konkubiny oraz harem. Według niektórych źródeł, oprócz żony cesarz miewał do 280 nałożnic. Istniał przepis, zgodnie z którym córki z rodzin mandżurskich w wieku 12-16 lat były zobowiązane do stawienia się, w towarzystwie rodziców, do rejestracji. Urzędnik zapisywał w specjalnym wykazie imię, wiek, cechy zewnętrzne dziewczyny oraz zajęcie rodziców. Czyniono to w jednym celu – gdy nadchodził czas wyboru żony lub nałożnic dla cesarza, albo służebnic dworskich, urzędnicy wiedzieli, kogo wezwać na dwór.

 

Dwór cesarski, liczący wiele tysięcy urzędników, eunuchów, żołnierzy gwardii, nałożnic i niewolnic stanowił małe państwo w państwie z własnym zarządem, sądem i finansami. Cesarz był władcą całej ziemi w Chinach. Skoro symbolicznym kolorem ziemi był kolor żółty, barwa ta „należała” do cesarza. Nikt poza nim i członkami jego rodziny nie miał prawa nosić stroju koloru żółtego.

 

Cesarz czczony jako „Tianzi”, „Syn nieba” był najwyższym kapłanem, sędzią i wodzem, ograniczony w swej władzy jedynie zawiłym ceremoniałem. Natomiast wydana w okresie międzywojennym Wielka Ilustrowana Encyklopedia Powszechna” pod hasłem Chiny podaje, że cesarz był czczony jako „Tientse”, „Syn Słońca”. W Pekinie droga cesarska prowadzi od głównego wejścia do Miasta Zakazanego do Bramy Południkowej (Wu Men), nad którą wznosi się Baszta Pięciu Feniksów. Brama Południkowa jest symbolem słońca i najwyższej władzy cesarskiej. Możliwe więc, że w jakimś okresie cesarz był czczony jako „Syn słońca”. Wyjście z Miasta Zakazanego na północ prowadzi przez wspaniały Ogród Cesarski z wiekowymi cyprysami i sosnami, dekoracyjnymi krzewami i pięknymi kwiatami oraz malowniczymi pagórkami.

Rządy za pomocą zabobonów i przesądów

 

Kult władzy cesarskiej w Chinach krzepł i umacniał się dzięki rozmaitym zabobonom, które przepełniały duszę każdego Chińczyka, poczynając od prostego człowieka, a na cesarzu kończąc. Chińczycy wierzyli w każdy przesąd i zabobon. W dawnych Chinach było 4 mln bóstw i duchów oraz 300 tys. rozmaitych świątyń. Bóstwa panowały nad przyrodą i dysponowały siłami żywiołów, zaś duchy zmarłych miały bardziej ograniczone „prawa” – jako przodkowie mogli wywierać wpływ tylko na swoich potomków. Wyjątek stanowiły złe duchy, gdyż mogły sprowadzić nieszczęścia na każdego żywego człowieka. W 1908 r. w miasteczku Gaiping na Półwyspie Liaodong, podczas epidemii mieszkańcy miasta nie chcieli zabijać szczurów, uważając je za duchy, wskutek czego trudno było zwalczać dżumę i cholerę, które bezlitośnie dziesiątkowały ludność. Małpę traktowano jako wszechmocne święte zwierzę i na jej cześć budowano kaplice. W Chinach Środkowych, gdzie jest wiele rzek i jezior, szeroko rozpowszechnił się kult zielonych żab. Specjalnie dla nich stawiano świątynie, w których żyły. Chińczycy wierzyli, ze tygrys odstrasza złe duchy i dlatego głowę tego drapieżnika malowano na ścianach domów i klasztorów oraz haftowano na ubrankach i bucikach dzieci. Tygrys uchodził za wcielenie siły, odwagi, surowości i okrucieństwa. Symbolem władzy cesarskiej był mityczny stwór – smok. Przedstawiano go w rozmaity sposób. Ludzie wierzyli we wszechmocnego smoka i przesąd ten wykorzystywali władcy Chin w celu umocnienia swego panowania. Chcąc zaszczepić poddanym lęk i zabobonny strach, przypisywali sobie moc tego mitycznego stwora (Wasilij Sidichmienow, „Ostatni cesarze Chin”, Wydawnictwo „Śląsk”, 1990).

 

Charakterystyczna dla chińskiego rolnictwa na terenach górzystych jest tarasowa uprawa ziemi. Służą one do kontroli erozji gleby, a także świetnie wchłaniają wodę deszczową w porze monsunowej, co pomaga w nawadnianiu ryżowych wzgórz.

 

W XIII w. na Chiny nastąpił najazd Mongołów, którzy jednak szybko się chinizowali, mongolski Kublai-Chan był jednym z najlepszych władców Chin. W końcu Mongołów usunęła narodowa dynastia Ming (1368-1644). W 1644 r. władzę w Chinach przejęli Mandżurowie, którą sprawowali ją do 1911 r. O chińskim taoizmie i buddyzmie w Chinach na końcu tego opracowania.

Meksyk

 

W Ameryce Północnej na obszarze dzisiejszego Meksyku około 1300 r. pojawili się Aztekowie, którzy obalili panowanie Tolteków. Aztekowie utworzyli państwo sięgające od morza do morza. Założyli miasto Meksyk. W XV w. państwo Azteków było największym i najpotężniejszym w Ameryce Północnej. Aztekowie przejęli po Toltekach podstawy astronomii, pismo, kalendarz, wielu kamiennych budowli oraz monarchistyczno-militarną organizację państwa, i następnie rozwinęli je dalej. Meksyk został założony przez Azteków w miejscu, gdzie według legendy ukazał się im orzeł siedzący na kaktusie i pożerający węża. Jest to herb dzisiejszego Meksyku.

 

Ustrój państwowy państwa Azteków opierał się na władzy trzech sprzymierzonych królów, mających swą siedzibę w trzech stolicach: Tenochtitlan-Meksyk, leżała na wyspie, a dwie inne, w Tezcuco i Tacuba, były położone we wschodniej i zachodniej części pobliskiego stałego lądu. Podwójna nazwa Meksyku pochodzi stąd, że pierwotnie istniały na wyspie dwa odrębne miasta: Tenochtitlan i Meksyk, które z biegiem czasu złączyły się w jedno. W okresie podboju pierwsze z tych miast było dzielnicą północną, a drugie południową stolicy Montezumy(F. A. Kirkpatrick, „Zdobywcy Ameryki”, Trzaska, Evert i Michalski S.A.).

 

Aztekowie czcili słońce, ale największym bóstwem był bóg wojny. Wierzyli oni, że słońce toczy codzienną walkę z nocą, a że życie świata zależało od zwycięstwa słońca, należało je wzmacniać ludzką krwią i sercami. Potrzeba krwawej ofiary sprawiała, że Aztekowie musieli podbijać coraz to nowe plemiona. Poświęcenie życia, wraz z wyrywaniem z piersi bijącego jeszcze serca, składanego na ołtarzu, a następnie jedzonego uznawano za powszechnie przyjęty zwyczaj. Podczas jednej tylko ceremonii mordowano tysiące jeńców.

 

Król Azteków był jednocześnie najwyższym kapłanem, wodzem i prawodawcą. Nazywany był „władca”, „pan” i były to najwyższe tytuły przyznawane królowi, a nawet bogom. Inne tytuły króla to „pan ludzi” i „pan wojowników”. Jedną z form wierzeń pogańskich był szamanizm. Społeczeństwo Azteków dzieliło się na dwie klasy: do pierwszej należeli kapłani, arystokracja i kupcy, określano ich nazwą pillis; drugą, tzw. mace huales tworzyli rolnicy, rzemieślnicy, tragarze i niewolnicy. Mieszkańcy państwa Azteckiego trudnili się głównie uprawą roli. Większość ziem była własnością wspólnot calpullí, dzielono je na trzy części: jedna, zwana również calpullí, była przyznawana w postaci małych działek poszczególnym rodzinom, drugą wykorzystywano wspólnie jako pastwiska (tzw. altepetlalli), trzecia część była uprawiana wspólnie, a zbiory przeznaczano na spłatę danin dla kapłanów i władców. Przy świątyni znajdował się „calmecac”, rodzaj kolegium, w którym kapłani kształcili młodzież, przeważnie z wyższych warstw społecznych, przygotowując ją do funkcji kapłanów lub wyższych urzędników państwowych.

 

W pobliżu Meksyku, niecałe 50 km. od dzisiejszego miasta, zachowały się ruiny Teotihuacan, pierwszego prawdziwego miasta na kontynencie amerykańskim. Zostało zbudowane w 150 r. a jego rozkwit trwał do 700 r. Przypuszcza się, że Teotihuacan stanowiło centrum handlowe, i było również miastem świętym. Wiele wieków po zniszczeniu było ono jeszcze celem pielgrzymek azteckich władców. Zachowana piramida słońca ma 60 m. wysokości.

 

Współcześnie Meksyk, Kolumbia, Panama i Wenezuela, a więc państwa, na obszarach których znajdowały się imperia Majów i Azteków należą do Grupy Contadory. Meksyk oraz państwa Ameryki Środkowej określa się terminem Mezoameryką.

 

Cuzco

W Ameryce Południowej na terenach dzisiejszej Boliwii, Ekwadoru, Peru i północnych obszarów Chile położone było państwo Inków, które zostało założone w XII w. Nazywało się ono Tawantinsuju. Rozciągało się ono na przestrzeni ponad 3 tys. 200 kilometrów, z północy na południe. Powstało ono prawie w tym samym czasie co państwo Azteków. Centrum imperium stanowiło święte miasto Cuzco („pępek świata”), gdzie znajdowała się pokryta złotymi płytami świątynia słońca. W starożytnej Europie Delfy były nazwane „pępkiem świata”. Według podania, Inkowie pochodzili od Słońca. Król był równocześnie najwyższym kapłanem boga Słońca, którego kult był oficjalną religią.

 

System Inków był kastowy. Na czele stała kasta Inków, z której pochodziła kasta kapłanów; kasta uczonych amautów, którzy byli biegli w astronomii, medycynie i dziejach swego kraju; z kasty amautów pochodziła kasta arystokratycznych mędrców; „Rada czterech mędrców” powoływała przełożonego amautów i opiekuna następcy tronu. Władcy Inków byli przede wszystkim zdobywcami. Z każdej wyprawy wojennej wracali do Cuzco wiodąc ze sobą pokonanych naczelników plemion i karawany lam objuczonych łupami. Inkowie nie znali pisma.

 

Arystokratami tego wielkiego państwa byli Inkowie, którzy dla podbitej ludności ustanawiali prawa, rozdzielali ziemię, kontrolowali produkcję i handel. Ustrój państwowy rozprzestrzeniał się i utrwalał przez masowe przesiedlenia ludności z siedzib pierwotnych na terytorium innych plemion. Ludzie znajdowali się pod ścisłym dozorem i kontrolą. Nie mogli opuszczać swoich siedzib. Prawo Inków nie uznawało własności prywatnej, lecz wyznaczało każdej rodzinie trochę ziemi na jej utrzymanie, w zamian wymagano lojalność i posłuszeństwo. Wywłaszczenie przybrało rozmiary tak skrajne, iż na przykład poddany Inków nie mógł ubierać się sam, gdyż pod tym względem był całkowicie uzależniony od państwa, które co dwa lata wydzielało mu z magazynów królewskich odzież, sandały i nakrycie głowy. Życie człowieka, od urodzenia aż do śmierci, ujęte było w drobiazgowe przepisy administracyjne. Nikt nie mógł bez zezwolenia państwa zmieniać miejsce pobytu, wybrać sobie zawód, ubierać samodzielnie, nosić ozdób ze srebra i złota, nie mógł żenić się, kiedy i z kim chciał. Największym nakazem była praca; za lenistwo i opieszałość groziła surowa kara cielesna (Zenon Kosidowski, „Królestwo złotych łez”, Iskry, Warszawa 1979).

 

Oto co na ten temat mówi Platon w dialogu „Prawa”: „Naczelna zasada głosi, iż każdy obywatel, czy to mężczyzna, czy kobieta, podlegać ma przydzielonemu mu urzędnikowi, oraz że nikt, czy to w dobrej wierze, czy w żartach, nie odważy się wziąć odpowiedzialności za swoje czyny we własne ręce. Tak w okresie pokoju, jak i w czasach wojny obywatel musi przez cały czas żyć pod okiem nadzorującego urzędnika. Znaczy to, że należy tak ćwiczyć umysł, by nie próbował jakiejkolwiek niezależności, ba, by nie znał nawet sposobu, jak taką niezależność osiągnąć”. O cechach charakterystycznych filozofii Platona, ustroju państwa Inków i Chin w tabeli na końcu opracowania.

 

Mieszkańcy wsi pracowali między innymi na okolicznych stokach górskich. Od dołu po sam szczyt stromizny pięły się, niby stopnie dla olbrzymów, wykute w skale tarasy, które następnie nawieziono ziemią. Były to poletka uprawne. Na tarasach pracowały wyłącznie tylko kobiety, starcy i dzieci. Nikomu, kto nie należał do kasty Inków, nie wolno było nosić ozdób ze złota, srebra i szlachetnych kamieni. Złoto i srebro było cenione wyłącznie dla ich walorów zdobniczych, poczytywano je za łzy boga słońca lub bogini księżyca. Wszystkie świątynie pyszniły się bogactwem złota, srebra i szlachetnych kamieni.

 

Inkowie, zdając sobie sprawę z tego, że samą przemocą fizyczną nie zmuszą ludzi do uległości, usiłowali zdobyć wpływ na ich umysły. W tym celu wykorzystali wspólny wszystkim podbitym plemionom przesąd, iż choroby są spowodowane przez demony, które wkradają się do organizmu ludzkiego. Demony te jednak nie działały z własnej woli, lecz były wysłańcami bogów, którzy w ten sposób karali ludzi za popełnione grzechy. Demony można było wypędzić tylko spowiedzią przed specjalnymi kapłanami, zwanymi „iczuri”. Inkowie uczynili z tych kapłanów powolne narzędzie swej polityki i za ich pośrednictwem wciągali w rejestr grzechów wszelkie przewinienia wobec państwa. Jeżeli więc chłop zachorował na jakieś owrzodzenie, kapłan przekonywał go, że został ukarany za to, iż niezbyt pilnie pracował na polu króla czy kapłana (Zenon Kosidowski, „Królestwo złotych łez”, Iskry, Warszawa 1979).

 

Każdy Inka miał jedną żonę główną, zwaną koja, jednocześnie oprócz niej mógł pojąć określona prawem liczbę żon drugorzędnych, zależnie od szczebla, jaki zajmował w hierarchii swej kasty. Król natomiast nie był pod tym względem ograniczony. Tupak Yupanki miał w swym haremie 700 faworyt, a potomstwo jego liczyło się na setki.

 

Co roku odbywał się w państwie powszechny przegląd dziewczynek, które ukończyły 10 lat. Najurodziwsze odsyłano do zakładów wychowawczych. Rodziców nie pytano o zgodę. Były poczytywane za narzeczone boga słońca Inti, przeto król, jako jego wcieleni na ziemi, wybierał sobie spośród nich nałożnice. Jeden tylko konwent w Cuzco liczył tysiąc pięćset dziewic, a konwenty takie istniały we wszystkich głównych miastach imperium.

 

Współcześnie państwa Ameryki Południowej dzielą się na Grupę Andyjską (Andine Group) i na Grupę Dorzecza La Platy (La Plata Group). Grupa Andyjska to nazwa integracyjnego związku państw andyjskich: Ekwadoru, Kolumbii, Wenezueli, Peru i Chile. Na obszarach tych państw znajdowało się imperium Inków. Grupa Dorzecza La Platy to nazwa integracyjnego związku Argentyny, Boliwii, Brazylii, Paragwaju i Urugwaju.

Poza pierścieniami

 

Kanada znajduje się poza pierścieniami, i zapewne dlatego jest członkiem Brytyjskiej Wspólnoty Narodów. Ustrój Kanady to dominium Wielkiej Brytanii.

 

Australia znajduje się poza pierścieniami. Jest członkiem Brytyjskiej Wspólnoty Narodów. Nowa Zelandia jest również członkiem Brytyjskiej Wspólnoty Narodów. Mikronezja obejmująca Karoliny i przylegające do nich wyspy posiada własny rząd konstytucyjny, ale pozostaje w wolnym związku z USA. Polinezja jest zamorskim terytorium wchodzącym w skład Wspólnoty Francuskiej. Papua-Nowa Gwinea jest członkiem Brytyjskiej Wspólnoty Narodów.

Nowy Testament o dziesięciu królach

 

Według Zbigniewa Gertycha, świat miał być podzielony na 20 stref, ale ma być pięć stolic. Prawdopodobnie był to etap przejściowy, gdyż według Klubu Rzymskiego, świat ma być podzielony na 10 stref politycznych i gospodarczych. Nowy porządek świata jest budowany wg. filozofii Platona. Platon pisze, że na Atlantydzie panowało dziesięciu królów, każdy w swojej części.

 

Św. Jan w „Apokalipsie” również pisze o dziesięciu królach, którzy na krótką chwile otrzymają władzę. Oto fragment: „Bestia z morza. I stanął na wybrzeżu morskim. Wtedy ujrzałem bestię wychodzącą z morza. Miała dziesięć rogów i siedem głów; na swych rogach dziesięć koron, a na głowach swych imiona bluźniercze…” (Apok. XIII, 1-8).

 

W dalszej części św. Jan wyjaśnia znaczenie dziesięciu rogów:

 

„Dziesięć rogów zaś, które widziałeś, oznaczają dziesięciu królów, którzy nie objęli jeszcze swego władania, lecz na jedną godzinę otrzymają władzę królewską wespół z bestią. Jedna wspólna myśl im przyświeca; swą moc i swą władzę oddali bestii. Ci będą wojnę toczyć z Barankiem. Lecz Baranek zwycięży ich, bo jest Panem panów i Królem królów; a wespół z Barankiem odniosą zwycięstwo ci, którzy są powołani i wybrani oraz wierni” (Apok. XVII,1-18).

 

W religiach starożytnych główna świątynia lokowana była w centrum, które wyrażało środek świata. W centrum znajdowała się świątynia i pałac królewski. Władca był panem ziemi i wszechświata. Królowie uważali się za głowę religii państwowej. Symbolem władzy królewskiej były rogi. Ten strój głowy królów i wielkich kapłanów jest oznaką wtajemniczenia kapłańskiego i królewskiego. Można je zobaczyć na głowach wielu postaci na pomnikach egipskich. Stąd Św. Jan w Apokalipsie przedstawia 10 królów pod postacią 10 rogów. Rogi są symbolem jedności.

Wirakocza

 

Aztekowie i Inkowie czcili boga, który nauczył ich przodków sztuki życia, potem odjechał na wschód, obiecując powrócić pewnego dnia. Bóg ten był wyobrażony w postaci człowieka wysokiego wzrostu, z długą falistą brodą i o jasnej twarzy. Aztekowie i Inkowie nie mieli zarostu. Ich legenda utrzymuje, że przybył z kraju wschodzącego słońca na skrzydlatym statku. Aztekowie nie znali żagli, dlatego statek nazwali skrzydlaty. W zamierzchłych czasach musiał wylądować tam jakiś Europejczyk, który z czasem urósł w pamięci pokoleń do roli boga. Aztekowie nazywali go Ketzalkoatl lub Quetzalcoatl, a Inkowie Wirakocza. Biały człowiek z długą falistą brodą odchodząc obwieścił swoim wyznawcą, że kiedyś w przyszłości zjawią się biali wojownicy, którzy przyniosą zagładę Aztekom i Inkom. Majowie również wierzyli w nadejście boga-niszczyciela.

 

Za najstarsze miasto peruwiańskie uchodzi Tiahuanaco, co znaczy „Miasto umarłych”. Według prastarego mitu peruwiańskiego założycielem tego miasta był Kon-Tiki-Wirakocza, biały brodaty bóg, który pojawił się w okolicy jeziora Titicaca, by nauczyć ludzi rękodzielnictwa i rolnictwa. Pewnego razu odwiedził on dzikie plemiona indiańskie w okolicy Cacha. Przyjęto go tam wrogo, dybano na jego życie. Dobrotliwy bóg zawrzał po raz pierwszy gniewem. Na jego skinienie zapaliła się wielka góra (wulkan), grożąc ludziom zagładą. Kon-Tiki-Wirakocza dał się udobruchać, zgasił ogień i objawił się im jako bóg. Potem jednak, zasmucony do głębi niewdzięcznością ludzką, powędrował na morze i zniknął po drugiej stronie widnokręgu (Zenon Kosidowski, „Królestwo złotych łez”, Iskry, Warszawa 1979).

 

Inną legendę Z. Kosidowski cytuje za Norwegiem Thore Heyerdahlem, która głosi, że Kon-Tiki został napadnięty przez wodza imieniem Cari, który przybył z doliny Coquimbo. W bitwie na wyspie jeziora Titicaca rozgromiono tajemniczych brodatych białych ludzi, lecz sam Kon-Tiki wraz z najbliższym otoczeniem uratował się ucieczką i znalazł się nad brzegami Pacyfiku, skąd następnie znikł, udając się na morze.

Kulistość ziemi

 

Sokrates, Platon i inni filozofowie wiedzieli, że ziemia jest okrągła. Platon w dialogu „Fedon” na ten temat pisze:

 

„– Ależ owszem, Sokratesie – powiedział Simiasz – my tej przypowieści chętnie posłuchamy.

 

– Otóż mówią, przyjacielu – powiada – że naprzód tak się ta ziemia przedstawia, gdyby ją ktoś z góry oglądał, jak te piłki z dwunastu skór zeszywane: różnobarwna, a z takich barw ułożona, jakich i tutejsze farby są niby próbkami; te, których malarze używają. Tam się cała ziemia z takich farb składa, tylko z jeszcze świetniejszych i czystszych niż te…” (Przekład: Władysław Witwicki).

 

Skąd więc wziął się pogląd, że ziemia jest płaska. Pierwszym myślicielem, który głosił, że ziemia jest płaska był Laktancjusz żyjący na przełomie III i IV wieku. W swoim dziele „Divinae institutiones” głosi teorię płaskiej ziemi. Pogląd ten funkcjonował w świadomości ludzi przez długie wieki.

 

Platon w „Kritasie” pisze, że gdy bogowie podzieli ziemię między siebie, z tubylców zrobili ludzi dzielnych i „zaszczepili w ich głowach porządek ustroju państwowego”. W Akademii założonej przez Platona w 387 r. przed Chrystusem, byli kształceni ludzie, którzy później wywierali istotny wpływ na politykę w różnych państwach. Plutarch podaje, że Platon wysyłał swoich uczniów dla zorganizowania państw: Arystonimosa do Arkadii, Formiona do Elidy, Menedomosa do miasta Pyrra na wyspie Lesbos i wielu innych w różnych zakątkach ówczesnego świata. Wielu z nich było tyranami. Jeden z uczniów Platona Hermejas był władcą miast Atarneus i Assos w Myzji. Ten niewolnik z pochodzenia odznaczał się wykształceniem i umiłowaniem wiedzy. Został dopuszczony przez swego pana do współudziału w rządach, które po jego śmierci sprawował samodzielnie jako tyran (Platon, „Listy”, przełożyła, wstępem, komentarzem opatrzyła Maria Maykowska, PWN, 1987). Inny uczeń i przyjaciel Platona, Dion, na Sycylii zrobił rewolucję. Akademia została zlikwidowana przez cesarza bizantyjskiego Justyniana w 529 r. po ur. Chrystusa. Akademia ta istniała więc przez 916 lat. Być może że akademia dalej funkcjonowała w podziemiu i wiedza polityczna oraz religijna stała się tajna. Wiele wskazuje na to, że wysłannicy akademii docierali do Chin i Ameryki Środkowej i Południowej.

 

Na wzór akademii platońskich została założona w 1460 r. Akademia Rzymska przez humanistę Pomponiusza Laetusa. Nadawała ona sobie nie tylko nazwy i tytuły pogańskie, lecz również duch, jaki w niej panował był pogański. Papież Paweł II w 1468 r . kazał ją zamknąć. Podobna akademia powstała we Florencji, która wizję świata opierała na poglądach starożytnych filozofów. Łączono religię z filozofią przez dodanie idei kabalistycznych. W polityce zwalczano etykę i moralność. Zwalczano autorytet Kościoła. Platon i orficy byli otaczani religijną czcią. Czczono Platona na równi z Chrystusem. Współcześnie na wzór akademii platońskich George Soros założył Międzynarodową Szkołę Nauk Społecznych.

 

Przez długie wieki wiedza o kulistości ziemi utrzymywana była w tajemnicy. Zwolennicy Platona wiedzę o kulistości ziemi musieli sprawdzić. Prawdopodobnie opłynęli brzegi obu Ameryk. Badając oba kontynenty dotarli do dziko żyjących ludów w Meksyku, a następnie Peru. Nauczyli ich uprawy roli, rzemiosła i „zaszczepili w ich głowach porządek ustroju państwowego”. Inkowie w XII w. podbili duży obszar Peru i podporządkowali sobie wszystkie plemiona żyjące na tym terenie. Natomiast Aztekowie pojawili się na terytorium Meksyku pod koniec XII w. Wirakocza, biały człowiek z brodą mógł pojawić się na tych obszarach w X lub IX w.

 

Natomiast w podaniach Majów był bóg-niszczyciel. Majowie, którzy już od 2600 r. przed ur. Chrystusa i przez kolejne stulecia zasiedlali coraz większą część Ameryki Środkowej, około 900 r. po ur. Chrystusa spodziewali się nadejścia boga-niszczyciela. Było to dla nich oczywiste, że wraz z jego pojawieniem się cały ich świat legnie w gruzach. Tak też się stało. Około 900 r. kultura Majów zaczęła chylić się ku upadkowi. Pozostało tylko kilka satelickich państewek, ale i one zniknęły, kiedy w XVI w. w Ameryce Środkowej pojawili się hiszpańscy konkwistadorzy.

 

Ustrój państwowy Inków jest zadziwiająco podobny do filozofii Platona. O podobieństwach filozofii Platona z panującym ustrojem państwowym u Inków w tabeli na końcu opracowania. Świadczą one, że jednak biały człowiek zaszczepił w głowach Inków i Azteków porządek ustroju państwowego według Platona.

Templariusze i Krzysztof Kolumb

Templariusze dzięki wyprawom na Bliski Wschód uzyskali dostęp do wiedzy ezoterycznej przechowywanej w świecie islamu. Ich wiedza matematyczna i techniczna pozwoliła na narodziny gotyku w architekturze. Posiedli wiedzę okultystyczną, filozofię starożytną, i być może wiedzę o świecie. Na długo przed oficjalnym odkryciem Nowego Świata, Henryk Sinclair (1345-1400), hrabia Orknay, baron z Roslin, potomek uczestnika pierwszej krucjaty i współzałożyciela templariuszy Henryka de Saint-Claira, dotarł do wybrzeży Nowej Szkocji (Kanada). Na wiosnę 1398 roku wypłynął ze Szkocji z dwunastoma okrętami i w maju 1398 roku przybył do wybrzeży Nowej Szkocji, gdzie na Oak Island (Wyspa Dębów) ukrył pod ziemią skarb templariuszy. Przywiezieni przez niego górnicy, mieli na wyspie wydrążyć głęboki szyb, a następnie loch, w którym ukryto skarb odnaleziony przez templariuszy w 1127 roku w podziemiach świątyni Salomona.

 

Krzysztofa Kolumba zainspirował Paolo dal Pozzo Toscanelli (1397-1482), matematyk i geograf z Florencji. Kolumb za pośrednictwem obywatela florenckiego, zamieszkałego w Lizbonie, zasięgnął rady Toscanelliego. Ten w odpowiedzi nadesłał mu kopię listu, pisanego po łacinie w 1474 r. do spowiednika króla portugalskiego Alfonsa V. Zachowany list wspomina o „krótkiej (w kierunku zachodnim) drodze morskiej do Indii, gdzie rosną korzenie” i do Kataju (Chin północnych), siedziby Wielkiego Chana. Zaginęła mapa, jaką Toscanelli dołączył do pisma, ale nadesłane przy nim adnotacje dotyczące tej mapy wskazują, że odległość od Lizbony na zachód do Quinsay (Kuang-Czou czyli Kantonu) wynosi tysiąc sześćset dwadzieścia pięć mil i że „od wyspy Antyli, którą już znacie, do Cipangu (Japonii) jest… dwa tysiące pięćset mil morskich. Wyspa ta obfituje w złoto, perły i drogie kamienie; świątynie i pałace są pokryte czysty złotem” (F. A. Kirkpatrick, „Zdobywcy Ameryki”, Trzaska, Evert i Michalski S.A.). Toscanelli ponoć napisał drugi list do Kolumba. List ten zaginął.

 

Na żaglach trzech okrętów Kolumba widniał czerwony krzyż templariuszy, choć zakon został ostatecznie zlikwidowany 22 marca 1312 roku, co Klemens V potwierdził swoją bullą „Vox in excelso”. Bulla ta likwidowała zakon w „imię dobra Kościoła”. Król Portugalii Dionizjusz (panował 1279-1325) był ich protektorem. Po likwidacji zakonu templariuszy król przeniósł ich dobra i statuty na nowo założony Zakon Chrystusowy zwany „Rycerze Chrystusa”. Po długich walkach z papieżem w sprawie konkordatu i templariuszy uregulował on w 1309 r. stanowisko duchowieństwa i na bazie rozwiązanego Zakonu Templariuszy założył Zakon Chrystusowy. Rycerze tego nowego zakonu byli nadal templariuszami.

 

Teściem Kolumba był były templariusz. Czy Kolumb był templariuszem? Nie wiadomo. Czerwone krzyże na żaglach jego okrętów mogą świadczyć o tym, że jednak był.

 

Templariuszami, czyli członkami zakonu „Rycerze Chrystusa”, byli portugalscy podróżnicy i odkrywcy tacy jak książę Henryk (1394-1460), nazwany Henrykiem Żeglarzem, Bartłomiej Diaza, Vasco da Gama i odkrywca Brazylii Pedro Alvarez Cabral. Po zdobyciu przez Portugalczyków w 1415 r. na marokańskim wybrzeżu Ceuty, książę Henryk nabrał przekonania, że ekspansja w Afryce przyniesie Portugalii wielkie korzyści. Liczył na zyski z handlu złotem i niewolnikami. Przy jego poparciu wzdłuż zachodnich wybrzeży Afryki ruszały kolejne wyprawy. Na przylądku Sangres zbudował pierwsze portugalskie obserwatorium astronomiczne oraz szkołę kosmografów. Okręty zakonu pływały pod banderą czerwonego krzyża.

 

Kolumb mieszkał w Lizbonie od 1476 r. Pod koniec 1483 r. zwrócił się do króla portugalskiego Jana II z podaniem, w którym prosił o trzy karawele zaopatrzone w żywność na rok i w ładunek tanich drobiazgów. Żądał dla siebie nadzwyczajnych godności, stanowisk i korzyści materialnych w razie pomyślnego wyniku swej wyprawy. Król jednak po naradzie z rzeczoznawcami odrzucił te propozycję.

 

W 1484 r. Kolumb potajemnie wyjechał z Lizbony do portu Palos w południowo-zachodniej Hiszpanii. Osiem lat później, 2 sierpnia 1492 r. Kolumb z trzema okrętami wyruszył z portu Palos. 6 grudnia okręty przybiły do północnego cypla Haiti, którą Kolumb nazwał „Isla Española”. Miejscowa ludność przyniosła mu kawałki złota i maski ze złotymi oczami i uszami, prosząc w zamian o dzwoneczki. Kolumb mając wciąż głowę nabitą Wschodem widział oczyma wyobraźni ukryte w ziemi olbrzymie skarby złota. Od miejscowej ludności dowiedział się, że w głębi wyspy noszącej nazwę Cibao, co brzmiało jak Cipango (Japonia). Modlił się więc do Boga o kopalnię złota w słowach: „Prowadź mnie, miłosierny Boże, abym mógł znaleźć to złoto” (F. A. Kirkpatrick, „Zdobywcy Ameryki”, Trzaska, Evert i Michalski S.A.). Kolumb jednak nie znalazł świątyń i pałaców pokrytych czystym złotem.

 

Dopiero w 1521 r. Ferdynand Cortez dokonał dzieła niezwykłego i zdumiewającego. Z kilkuset awanturniczymi towarzyszami pokonał wojowniczy naród i podbił potężne państwo Azteków, które po upadku stolicy wpadło w ręce zwycięzcy. W 1532 r. Pizarro podbił królestwo Inków.

 

Biały człowiek z brodą zapowiedział Aztekom i Inkom pojawienie się białych ludzi zza morza. Przepowiednia głosiła, że mieli oni podbić wszystkie plemiona i obalić ich bożków na rzecz cudzoziemskiego bóstwa. Aztekowie i Inkowie w nią wierzyli, dlatego Cortezowi i Pizarrowi udało się tak łatwo ich podbić. Opowieści głoszone, w małym gronie ludzi, o złotych pałacach, świątyniach i drogich kamieniach, okazały się prawdziwe.

Taoizm

 

Chiński taoizm, filozofia dalekowschodnia, obok innych starożytnych doktryn filozoficznych, jest również elementem nowego porządku świata. Taoizm jest najstarszą doktryną filozoficzną świata.

 

W tym samym czasie, kiedy Budda nauczał w Indiach, w Chinach pojawił się filozof Lao-Tse. Filozofia chińska o cały wiek wyprzedza Sokratesa, filozofa, który nauczał w V. w Grecji. Lao-Tse, który właściwie nazywał się Li Po Jang, uchodzi za najstarszego filozofa i nazywany jest „starym Mistrzem”.

 

Według filozofii taoistycznej człowiek jako byt istnieje sam z siebie, co oznacza, że człowiek posiada w samym sobie rację istnienia. Człowiek, będąc niezależnym w istnieniu od innych ludzi istnieje z konieczności. Punktem wyjścia filozofii Lao-Tsego była „tao”, jedyna właściwa droga, która prowadzić ma do spokoju wewnętrznego. Tao jest Absolutem, który jest tajemnicą tajemnic. By poznać Tao trzeba być wtajemniczonym, jednak Tao nigdy nie może być poznane. Im większą człowiek uzyskuje tajemną wiedzę, tym bardziej podziwia tajemnicę, ponieważ Tao może być jedynie podziwiane. Tao nigdy nie działa, a mimo to osiąga wszystko. Wszystko pochodzi z bytu, a byt powstał z niebytu. Również świat, który według filozofii taoistycznej powstał z niebytu a istnieje ma powrócić do niebytu, ponieważ wszystko pochodzi z bytu, a byt powstał z niebytu. Tao nigdy nie działa, a mimo to osiąga wszystko. Świat ma osiągnąć spokój przez zaniechanie wszelkich ludzkich czynności. Lao-Tse nazwany został buntownikiem w rzeczach religii i rewolucjonistą w filozofii (M.A. Nourse, „Dzieje 400 000000 narodu”, Trzaska, Evert i Michalski S.A.).

 

Taoiści wierzą w istnienie w tzw. Wieku Złotym maleńkiej krainy, w której mieszkała niewielka ilość ludzi zażywających doskonałej szczęśliwości. W tej wymarzonej krainie narody miały powrócić do natury i wznieść się do niebytu. Według nich powrót do tej krainy ma się dokonać poprzez całkowite wyrzeczenie „złudnych wartości cywilizacji”. Człowiek ma wyrzec się wszystkich atrakcji świata, wszystkich rzeczy zewnętrznych, siebie samego i oddać się Absolutowi. Lao-Tse nauczał, że najlepszym systemem polityki wewnętrznej państwa jest pozostawienie narodu samemu sobie.

 

Popularyzatorem doktryny Lao-Tsego był Czuang Tse z IV w. przed Chrystusem. Jego pisma sławiły „starego mistrza” i jego naukę. W latach późniejszych naukę taoistyczną zaczęto stosować do praktyk zabobonnych ludu i połączono ją z magią i poszukiwaniem eliksiru życia. Z tymi dodatkami filozofia ta zyskała z czasem miano taoizmu i stała się bardzo rozpowszechnioną w Chinach religią. Cesarze znajdowali się pod wielkim wpływem taoistów, którzy uważali siebie za obdarowanych nadprzyrodzoną siłą, i sobie przypisywali odkrycie eliksiru życia. W konsekwencji taoizm doprowadził Chiny do upadku.

 

W III w. po Chrystusie Chiny wstąpiły w fazę, którą sami Chińczycy nazywają „epoką całkowitego mroku”. Chiny północne rozpadły się na szesnaście królestw, a południowe założyły własną dynastię. Na całym jednak terytorium Chin nikt nie czuł się bezpiecznym. Filozofowie, niezadowoleni z wszelkich ustrojów społecznych i politycznych, zaczęli tęsknić do życia wolnego w idealnym świecie wymyślonym przez taoistów. Miała to być kraina „nieśmiertelnych”, którzy unoszą się na obłokach i wiatrach, nie podlegając żadnym ograniczeniom narzuconym przez materię urządzeniom będące tworem człowieka. Kwitła również poezja. Były to pieśni ludowe, odzwierciedlające dzikiego i niepohamowanego ducha epoki. Okresu samochwałów i nihilistów, z których rekrutowała się gromada beztroskich i pijanych poetów. Cała ich filozofia życiowa streszczała się w słowach jednego z nich: „Dajcie mi dwóch służących, z których jeden szedłby za mną z butelką wina a drugi z motyką, by mnie pochować, gdy padnę”.

 

Około 67 r. buddyzm przeniknął do Chin, a już w roku 300 zaczęto widzieć w buddyzmie najdoskonalszy ze wszystkich systemów filozoficznych. Wydany został dekret, w którym pozwolono Chińczykom wstępować w szeregi duchowieństwa buddyjskiego. Miliony ludzi opuściło swe domy, by zostać kapłanami i zakonnicami. Fanatyzm religijny doszedł w Chinach do takiego stanu, że wśród kapłanów buddyjskich rozpowszechnił się zwyczaj palenia palca lub całego ciała na ofiarę Buddzie. Odziani w szaty przesiąknięte olejem mnisi siadali na wzniesieniu, podpalali ogień i powoli spalali się na oczach tysięcy zawodzących mężczyzn i kobiet.

 

Za dynastii Tang (618-907 r.) buddyzm kwitnął i wywierał istotny wpływ na kulturę. Taoizm naśladował wszystko co było buddyjskie. Rozwinięto kanon taoistyczny i włączono do niego setki tomów sutr. Przyjęto doktrynę o reinkarnacji. Taoiści przejęli również ustrój kapłański i klasztory. Wielu uczonych chińskich stawało się gorliwymi wyznawcami buddyzmu, jednak byli i tacy, którzy boleśnie odczuwali odstępstwo od tradycji. Jeden z najwybitniejszych prozaików tej epoki Han Ju, żarliwy przeciwnik buddyzmu w memoriale do cesarza napisał: „W istocie Budda był tylko barbarzyńcą. Mowa jego była odmienna od mowy chińskiej, a jego strój inaczej był skrojony. Usta jego nie wypowiadały zasad dawnych władców, a ciało nie nosiło ubioru przez nich ustalonego”. Narastające uczucia niechęci do buddyzmu doszły szczytu w 845 r. W tym to roku zburzono cztery tysiące sześćset wielkich klasztorów, a dwieście sześćdziesiąt tysięcy mnichów i mniszek zmuszono do prowadzenia normalnego życia (M.A. Nourse, „Dzieje 400 000000 narodu”, Trzaska, Evert i Michalski S.A.).

Platon i jego państwo „doskonałe”

 

Dzieła Platona pod wpływem Sokratesa nie zostały spisane w formie ciągłego wykładu, lecz w formie dialogów, które noszą nazwę od głównych osób w nich występujących. Pod koniec życia Platon stworzył opowieść o Atlantydzie i jest to ideał państwa „doskonałego”, do którego filozof całe swoje życie dążył.

 

W myśl nowej interpretacji prawie każdy dialog Platona zawiera aluzje, odnośniki czy odsyłacze, do treści dających się właściwie wyrazić poza nim samym, do pewnych bardziej ścisłych założeń. Platon był przeciwny wyrażaniu doniosłych idei na piśmie. Akceptował on pisma filozoficzne, jednak z zastrzeżeniem, by autor nie przedstawiał w nich treści, które są cenniejsze od nich samych. O ile Platon musiał pewne części swej nauki wyrazić na piśmie, to wówczas posługiwał się symbolami, lub zostawiał pewne wskazówki. Mówi on o tym w „Liście drugim” pisanym do Dionizjosa, władcy Sycylii: „Muszę Ci mówić o tym pod osłoną symboli, ażeby w razie, jeżeliby przydarzyło się coś tej tabliczce wśród morza czy ziemi czeluści, ten, kto by ją znalazł, czytając nie wyczytał wszystkiego”. Istnieje też niespisana nauka Platona, którą wykładał w swojej akademii. Wskutek tego trudno jest zrekonstruować jego państwo „doskonałe”. Tabelka ukazuje podobieństwa ustroju państwowego Atlantydy, Inków i Chin.



Stanisław Bulza