Idą wieści o tym, że w Ruchu Narodowym dzieje się źle. Marian Kowalski z ONRu został przez Roberta Winnickiego wyrzucony za krytykę jego poczynań w związku z zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi. W ślad za Kowalskim z Ruchu Narodowego wystąpił ONR i Sekcja Kobiet. Nie podoba im się bratanie się Ruchu z Kukizem. Ja jednak myślę, że prawdziwym powodem pokłócenia się liderów Ruchu są różnice w poglądach politycznych.

Od dawna obserwuję ich występy w telewizji i radiu oraz czytam ich artykuły na oficjalnej stronie Ruchu Narodowcy.net. Krzysztof Bosak na przykład, zrobił na mnie wrażenie człowieka bez żadnych mocnych poglądów w najbardziej podstawowych kwestiach dotykających Polski. Jego uniosceptycyzm jest jakiś taki słabowity tak jakby nie wierzył samemu sobie. Marian Kowalski to z kolei piłsudczykowska wtyka w obozie narodowym. Wielokrotnie i całkiem otwarcie przyznawał, że dla niego Piłsudski jest bohaterem narodowym. Przyznawał też, że w jego rodzinie są mocne tradycje piłsudczykowskie. Jak taki człowiek, piłsudczyk, może być w obozie narodowym? Jaki z niego narodowiec skoro ceni Piłsudskiego? Artur Zawisza to typowy prawicowiec, konserwatysta, nie rewolucjonista a tak się składa, że nie ma już prawie nic dobrego co by się ostało do konserwowania w Polsce. Potrzeba nam rewolucjonistów, ludzi, którzy wiedzą, że ten system jest nie do naprawienia, że jest to system z gruntu wręcz przeciwpolski, niszczący Naród Polski i Polskę a wspierający na każdym kroku naszych wrogów, i że trzeba go z tego powodu wyrwać z korzeniami! Poza tym ma on dość słaby charakter, łatwo daje się psychologicznie wymanewrować podłym adwersarzom, tak jak miało to miejsce z niejaką Rafalalą. Szef Ruchu Narodowego Robert Winnicki ma silniejszy charakter, jest bardziej opanowany choć potrafi przeciwnikom dowalić, jak pokazał to w studiu Polsatu gdy nazwał Piotra Tymochowicza świnią, która chrząka. Jego poglądy, tak jak poprzednio wymienionych liderów Ruchu, są nieliczne ale gdy już ma jakiś pogląd na daną sprawę to trzyma się go mocno. Jest jeszcze Witold Tumanowicz. Ten człowiek mi się podoba bo jest on za powrotem Kresów Wschodnich do Polski a ta kwestia jest papierkiem lakmusowym na prawdziwego polskiego narodowca. Jak bowiem można być Polakiem i narodowcem a jednocześnie być przeciw temu??! Co to za Polak?! Co to za narodowiec?! Dlatego lubię go i myślę, że powinien zająć tam ważniejsze miejsce niż obecnie. Po tym krótkim streszczeniu liderów tej organizacji zajmę się teraz kwestią programową.

Każda polityczna organizacja aby z powodzeniem funkcjonować na scenie politycznej absolutnie musi mieć jeden mocny,całościowy i spójny program dotyczący wszystkich dziedzin życia zbiorowego: ustroju państwowego, polityki wewnętrznej i zagranicznej, gospodarki, kultury, religii. Otóż Ruch Narodowy nie ma takiego programu. I to jest jego podstawowy problem i prawdziwa pięta achillesowa. Jak można chcieć zdobyć władzę bez posiadania programu? Owszem, działacze Ruchu Narodowego, zajmują stanowisko w sprawach dotyczących religii, aborcji, sodomii i kilku innych, ale są to kwestie drugorzędne. Nie mówię,że wcale nieistotne ale że drugorzędne. Najważniejszy jest program ustrojowy, gospodarczy i ten dotyczący polityki zagranicznej. Ja na przykład opracowałem wszystkie trzy ale niestety nikt się nimi jak dotąd nie zainteresował. Żadna organizacja polityczna, obojętnie czy partia czy stowarzyszenie, nie może istnieć bez posiadania programu na teraz i na przyszłość. Jeśli organizacja istniejąca już kilka ładnych lat dotychczas nie opracowała takiego programu to znaczy to, że albo jest to organizacja skupiająca totalnych leni, albo głupców, którzy nie widzą, że przegrają bez programu, albo i jedno i drugie. Oczywiście może to być również organizacja piątej kolumny, która po to tylko istnieje aby takiego programu celowo nigdy nie opracować żeby ostatecznie zmarnować wysiłek wszystkich dobrze myślących ludzi. Ja skłaniam się ku temu, że Ruch Narodowy składa się mniej więcej po równo z leni i głupców. Powtarzam: istnieje on już kilka lat a dotąd nie stworzył programu.Ogranicza się tylko do reagowania na bodźce zewnętrzne w postaci akcji lewicy takich jak kwestia aborcji czy sodomii. Tak dłużej być nie mogło. No i w końcu stało się to jasne dla działaczy Ruchu. Według mnie pokłócili się bowiem o kwestie programowe, nie o miejsca na listach Kukizowych. Może w końcu dotarło do nich - choć jakże późno bo dopiero przed wyborami! - że tak dalej być nie może, że nie można ciągle jechać na kilku odruchowych akcjach sprzeciwu, a przeciwnie - że trzeba samemu coś zaproponować, samemu być za czymś, nie tylko przeciw czemuś. Ludzie wyczuwają, że dana organizacja nie stara się o ich poparcie, że jej się nie chce rzetelnie pracować dla dobra Narodu Polskiego i Polski, że traktują ludzi lekko, z pogardą nawet. Wbrew pozorom masy czasami zdolne są do uruchomienia instynktu samozachowawczego i gdy politycy przekroczą cienką czerwoną linię kłamstw, półsłówek, niedomówień i zwyczajnego kluczenia w istotnych sprawach, to źle się to dla nich kończy. Jak mawiają Amerykanie: ,,są ludzie, których można oszukiwać czasami, są tacy, którzy dają się nabierać zawsze, ale nigdy nie jest tak, że da się oszukać zawsze wszystkich ludzi. "Może jednak Polak jest mądry przynajmniej po szkodzie, skoro nie przed nią. Dobre i to.

A jaki właściwie powinien być program uzdrowienia Polaków i naprawy Polski? W swych wcześniejszych wpisach opisałem bardzo dokładnie jak miałby wyglądać polski ustrój państwowy (narodowa, autorytarna, dziedziczna monarchia), gospodarczy (korporacyjno-dystrybucjonistyczny) i prawidłowa polska polityka zagraniczna (oparta o Europę Środkową). Uważam, że monarchia bardzo dobrze odpowiadałaby polskiemu charakterowi narodowemu i duchowi czasu. Nastała już przecież pora rządów silnej ręki ale nie jakiegoś dyktatora tylko rządów opartych o nacjonalizm polski i prawo naturalne. Polacy lubią gdy ktoś bierze odpowiedzialność za rządy w kraju, gdy ktoś taki ma wizję Polski mocarstwowej, i gdy dąży on bezwzględnie do jej urzeczywistnienia. Pokazują to różnorodne sondaże, w których około połowa pytanych Polaków jest stale za rządami silnej ręki. Dyktatura, jak już napisałem, odpada dlatego, że jest dyktaturą czyli dlatego, że nie zna żadnych ograniczeń, żadnej moralności w życiu publicznym, że zwykła nadużywać zaufania ludności. I dlatego, że,wbrew pozorom, jest nietrwała. Owszem, istnieją dyktatury, które trwają kilkadziesiąt lat, dyktatury, w których po ojcu nastawał syn, ale po kilku pokoleniach (najpóźniej) dyktatura zawsze się degeneruje. Sama zresztą jest degeneracją prawidłowego ustroju państwowego. Autorytaryzm jest o wiele lepszym ustrojem od dyktatury, z tym, że autorytaryzm monarchiczny jest najlepszym. Prawdziwa monarchia jest władzą jednej osoby, najczęściej mężczyzny, po których przychodzi jego syn, następnie syn syna i tak dalej. Łączy on w sobie trwałość rządów, skuteczność i piękno, które jest jego wizytówką. Każdy ustrój się z czasem degeneruje,  ważne jest to z jaką łatwością i po jakim czasie. Prawdziwa monarchia niezmiernie trudno się degeneruje ponieważ jest ona niemal doskonałym połączeniem silnej władzy, dziedziczności i prawa naturalnego. Tylko jedna osoba może obmyślić i przeprowadzić dobry plan dla swego kraju, prawie nigdy wiele osób, nigdy zaś setki jak to jest w przypadku nowożytnych parlamentów. Setki głów, setki pomysłów, setki ich realizacji - jedna głowa, jeden pomysł, jedna jego realizacja. Monarchia nie może jednak być celem samym w sobie a tylko środkiem prowadzącym do celu jakim musi być dobro, potęga, prestiż i szczęście Narodu Polskiego. Tak więc monarchia musi być narodową i musi być nią bezwarunkowo, o ile nie chce przerodzić się w tyranię. Król musi być czystej krwi Polakiem, wolnym od jakichkolwiek powiązań z obcymi siłami, z żydostwem, niemczyzną, masonerią. Musi on panować w myśl nacjonalizmu polskiego. Tylko gdy spełnione są te warunki, królestwo będzie trwałe.

Teraz przechodzimy do ustroju gospodarczego. Opowiadam się za ustrojem koroporacyjno-dystrybucjonistycznym ponieważ jest on wzorowym połączeniem dwóch przeciwstawności cechujących kapitalizm i marksizm: z jednej strony kapitalistycznej indywidualności, z drugiem marksistowskiego solidaryzmu. Kapitalizm i marksizm to dwie strony tego samego żydowskiego medalu i Żydzi stworzyli te systemy dla swojego dobra i tylko dla niego. Tylko gdy się zrozumie, że jedno nie musi przeczyć drugiemu, można zbudować podstawy dobrego ustroju. Człowiek jest z natury zarówno indywidualistą jak i istotą społeczną i jeśli jedna strona jego natury będzie w ciągłej walce z drugą to wyniknie z tego tylko chaos i zniszczenie. I kapitalizm i marksizm mają swoje dobre i złe strony. Kapitalizm bazuje na indywidualizmie, marksizm na solidaryzmie. Jeśliby połączyć te dwie ludzkie cechy i stworzyć z niego ustrój gospodarczy, z miejsca zostałby on zbawieniem dla ludzkości. Musimy tylko odrzucić złe cechy kapitalizmu i marksizmu a są nimi z jednej strony egoizm jednostki, z drugiej tyrania większości. Tak jak monarchia łączy w sobie indywidualizm monarchy z solidarnością jego ze swym narodem, tak ustrój cechowy i dystrybucjonizm zawierają w sobie dbałość o rozwój osoby jak i solidaryzm narodowy. Jeszcze raz powtarzam: jedno nie musi przeczyć drugiemu, trzeba je tylko połączyć w jeden ustrój. Dobrze to ujmuje nauka społeczna Kościoła Katolickiego. W pisaniu tego artykułu korzystałem z nauk zawartych w dwóch encyklikach: ,,Rerum novarum" i ,,Quadragessimo anno" dwóch papieży: Leona XIII i Piusa XI. Największym błędem myślenia ludzkiego na te tematy jest to, że ludzie zwykli dostrzegać konieczność tylko jednej strony ludzkiej natury a pomijają drugą. Różnią się tylko tym, którą część naszej natury przyjmują a którą odrzucają. Nie można być ani skrajnym egoistą ani kazać człowiekowi całkowicie podporządkować się woli większości. Pierwsze prowadzi do anarchii, drugie do tyranii. Monarchia narodowa odpowiada pozytywnie na wyzwania dwubiegunowości człowieka w dziedzinie dobrego rządu, ustrój cechowo-dystrybucjonistyczny odpowiada tak samo w dziedzinie ustroju gospodarczego. Jak powiedział papież Jan Paweł II w 1989 roku: ,,nie do zaakceptowania jest to, że po upadku komunizmu jedyną alternatywą miałby być kapitalizm. "Powszechne uwłaszczenie Polaków jest moją odpowiedzią na kapitalistyczne wyobcowanie człowieka w wielkiej fabryce wielkiego miasta i marksistowski zabór jego wolności w imię zbiorowości. Powrót do stanu własnościowego jaki panował w średniowieczu zapobiegnie zarówno prywacie jak i walce klas. Jest to odpowiedź człowieka, który zrozumiał, że marksizm i kapitalizm są sobie wzajemnie pomocne bo istnienie jednego warunkuje istnienie drugiego, bo tylko wtedy można szczuć jednych na drugich, tylko wtedy można kazać walczyć ze sobą dwóm połówkom natury ludzkiej. Kapitalizm jest tak naprawdę proletaryzmem ponieważ w tym ustroju jest zawsze niewielka zaledwie uprzywilejowana mniejszość kapitalistów i ponieważ tworzy on z pozostałej większości armię pogardzanych najemników. Marksizm jest kapitalizmem państwowym; robi on z ludzi jeszcze większych niewolników kapitału, stąd jest nawet gorszy od kapitalizmu. Dystrybucjonizm postuluje powszechne uwłaszczenie Polaków jako antidotum na najemnictwo kapitału prywatnego i niewolnictwo kapitału państwowego. Tylko człowiek, który posiada swój dom i swój warsztat pracy jest człowiekiem prawdziwie wolnym i szczęśliwym.

Dobrze, teraz jeszcze parę zdań na temat prawidłowej polskiej polityki zagranicznej. Musimy w Polsce przeprowadzić raz na zawsze jedną zasadę: Polska aby stać się potęgą, musi za podstawę swej potęgi przyjąć Europę Środkową. Jesteśmy narodem środkowoeuropejskim więc z narodami środkowoeuropejskimi się bratajmy. Mam tu na myśli Grupę Wyszechradzką (Węgry, Słowacja, Czechy) oraz państwa położone w bezpośredniej jej bliskości takie jak Rumunia, Bułgaria, Białoruś czy Szwecja. Skończmy wreszcie z doktrynerstwem, które każe nam jedynie reagować na bodźce zewnętrzne w postaci różnych ruchów różnych potęg działających w naszym regionie. Przestańmy wreszcie myśleć nad polityką zagraniczną tylko na zasadzie: kogo najbardziej nienawidzę i kto jest jego największym wrogiem? W ten sposób nigdy nie dojdziemy do samodzielności w polityce zagranicznej i zawsze będziemy tylko pionkami rozgrywanymi cynicznie przez wielkich tego świata. Zastanówmy się zamiast tego jakie są polskie interesy narodowe. Odpowiedzmy sobie na pytania: jakim narodem są Polacy?, gdzie leży Polska? gdzie jest źródło naszej siły? skąd mogą nadejść dla nas zagrożenia? To są pytania prawdziwego męża stanu, nie jełopa próbującego się odgryzać bezsilnie na każdym kroku państwu, którego jełop nienawidzi. Zauważymy od razu, że Polski Naród jest narodem środkowoeuropejskim, słowiańskim, katolickim; Polska leży w środkowej Europie; źródłem naszej siły jest Środkowa Europa; zagrożeniem dla nas jest międzynarodowe żydostwo i kontrolowana przez niego masoneria oraz Niemcy, Ukraina i Litwa. Jesteśmy sąsiadem słowiańskiej Rosji i powinniśmy zadbać o poprawne, partnerskie z nią stosunki. Przyjaciół szuka się blisko, wrogów daleko. W tej chwili reżim żydowsko-niemiecki w Warszawie postępuje dokładnie na odwrót: mizia się do dalekich Amerykanów a szczuje Polaków na bliską Rosję, nie osiągając oczywiście dzięki tej ,,polityce" żadnych korzyści dla Polski. Teraz jest tak, że reżim warszawski mizia się z naszymi wrogami, natomiast stoi tyłem do naszych przyjaciół. Co zyskujemy na sojuszu z banderowską UPAiną poza rosyjskim embargiem i rosyjską wrogością? Nic! Jesteśmy osamotnieni w Grupie Wyszechradzkiej w naszej polityce względem Rosji. Ale wracając do tejże Grupy. Wielokrotnie premier Węgier Wiktor Orban proponował reżimowi warszawskiemu przejęcie przez Polskę roli lidera w tej części Europy. Za każdym razem oferta była lodowato odrzucana. Proponowała to samo Estonia i reżim żydowsko-niemiecki odpowiedział tak samo jak Węgrom. Polska musi być liderem Europy Środkowej bo jest do tego wprost stworzona. Jesteśmy największym i najludniejszym krajem regionu, mamy największą gospodarkę, największe siły zbrojne i najdłuższe tradycje mocarstwowe. Także Niemcy gdy myślą o Europie Środkowej to myślą przede wszystkim o Polsce. Mężowie stanu wszystkich krajów Europy nie mogą się nadziwić temu, że Polska nic nie robi aby być tym liderem w rzeczywistości. Jeśli chcemy zbudować polskie mocarstwo to nie pozostaje nam nic innego jak oprzeć się o nasz własny region bo jego państwa są nam podobni narodowo, kulturowo, historycznie, geograficznie, religijnie i gospodarczo. Tylko sojusz oparty o te właściwości może być sojuszem naturalnym a tylko naturalny sojusz może przetrwać polityczne nawałnice. Polska, Węgry, Słowacja, Czechy, Rumunia, Bułgaria, Serbia, Słowenia i Macedonia tworzą razem ogromny potencjał: w ludności jest to ~ 110 milionów,w gospodarce ~ 2 biliony dolarów, w powierzchni ~ milion kilometrów kwadratowych. Jest to potencjał zdolny oprzeć się zarówno Niemcom jak i Rosji, choć Rosję uważam za przyjaciela Polski i całego regionu. Oprze się ono również żydostwu i USA. Nie rozumiem dlaczego większość deliberujących politycznie Polaków stale popełnia ten sam błąd - myśli tylko o tym kogo najbardziej nienawidzi i chce się sprzymierzać z największym wrogiem tego państwa. Na przykład cała ta hucpa związana z banderowską UPAiną. Ponieważ środowisko pisowskie nienawidzi z całego serca Rosjan i Rosję to bezmyślnie popiera każdego wroga Rosjan, nawet tych, którzy są i naszymi wrogami. Bo czymże jeśli nie wrogiem Polski jest UPAina? To ona stale daje nam się we znaki. PISowcy widzą drzazgę w embargu rosyjskim na polskie produkty żywnościowe a nie chcą widzieć belki w embargu ukraińskim na polskie mięso. Zaślepienie w nienawiści w pełnym natarciu! To samo z Litwą. Toleruje się policzki wymierzane Polsce przez te kraje, gnębienie przez nie polskich mniejszości w tych krajach, gloryfikowanie zbrodniarzy wojennych, embarga, sabotaż. Im się wybacza wszystko a nawet udaje, że nie ma czego wybaczać (to ci najbardziej zapiekli w nienawiści), za to Rosji nie wybacza się nigdy niczego bo to Rosja a Rosję muszą oni nienawidzieć. Same szkody z tego wynosimy dla nas samych. Zachowujemy się jak mały kundel szczekający odważnie na wielkiego niedźwiedzia a szczekamy odważnie bo wiemy, że USA stoją za nami. Ale powtarzam: co z tego mamy poza stratami? Naprawdę trzeba być kompletnie zaślepionym nienawiścią żeby tego nie chcieć widzieć. Na przykład niedawno temu był 17 września. Środowisko Gazety ,,Polskiej" Sakiewicza oczywiście nie mogło sobie odmówić zorganizowania manifestacji pod ambasadą rosyjską. Dla nich Związek Radziecki to Rosja a współczesna Rosja to dalej Związek Radziecki. Otóż prawda jest taka, że ZSRR to było państwo zbudowane przez Żydów dla celów żydowskich i to naród rosyjski był największą ofiarą terroru żydowskiego komunizmu w Rosji. Nie widzą bo nie chcą widzieć tego, że u władzy było żydostwo, nie Rosjanie. Rosjanie prowadzili pięcioletnią wojnę w obronie Rosji przed żydostwem. Ale mów tu do słupa. Dla nich początkiem drugiej wojny światowej jest zdradziecki najazd radziecki 17 września a nie najazd niemiecki siedemnaście dni wcześniej. Ale nie będę dłużej tracił czasu na pisanie o tych zaślepionych do entej potęgi skończonych łajzach i głupcach. Myślę,że odpowiednio jasno wyraziłem swoje zdanie na temat polityki zagranicznej dla mocarstwowej Polski.

Chwała Wielkiej Polsce!"

Łukasz Bartnicki