Ostatnimi czasy mogliśmy przeczytać w dodatku do pewnej gazety (kojarzącej się z wyborami i koszerną strawą) wywiad z dobrze nam wszystkim znaną Aliną Całą. Ów dodatek, adresowany do kobiet, jest całkiem poczytny pomimo, iż sprzedaż pismaka-matki najwyraźniej spada. Nic więc dziwnego, że otrzymaliśmy niezliczoną ilość smsów, e-maili i telefonów od naszych czytelników z wyrazami poparcia. Musimy przyznać, że redaktor prowadząca nieźle rozpoczęła wywiad i zamiast monotonii i przynudzania stawiała ciekawe zapytania.

 

Sama odpytywana została przedstawiona niczym heros w walce z wszechobecnym antysemityzmem, musi budzić respekt nieustanne śledzenie prawdziwych i wyimaginowanych żydożerców już od przeszło 40 lat. W ten sposób prowadzona "praca naukowa" jak się okazuje ma silną podbudowę rodzinną wspartą niebywałym zacietrzewieniem. Ale i to nie wystarczyłoby tejże doktorce od cadyków do wypłynięcia na szerokie wody i zdobycia jakiegoś większego posłuchu wśród starszych braci. Otóż jak zauważyła prowadząca, jeśli wpiszemy personalia tejże kawalerki Orderu Odrodzenia... Polski pojawia się zdjęcie jak szarpie niemiłosiernie starszego Pana, w dodatku arystokratę z rodowodem, niczym jak to sama stwierdziła "dziada". Co ciekawe ma to miejsce w czasie naszej manifestacji pod tzw. Żydowskim Instytutem Historycznym cztery lata temu tj. 26 czerwca 2009 r.

Można powiedzieć, że doktorka zadanie domowe odrobiła, gdyż z starozakonnym przesadyzmem sugeruje jakobyż hr. Pruszyński chciał staranować jakieś tam "chucherko" w biały dzień szarżując niczym szaleniec pośród bodaj najbardziej reprezentatywnej grupy polskiego żydostwa i środowisk sprzymierzonych. Aleksandra znamy bardzo dobrze i nie wierzymy w to, że chciałby kogoś tam krzywdzić, w dodatku na oczach rabina Schudricha i władz Gminy Żydowskiej. Zaś p. Cała powinna, jako historyk stosunków polsko-żydowskich, świetnie kojarzyć Ksawerego hr. Pruszyńskiego, który to był nikim innym aniżeli ojcem tegoż krewkiego starszego Pana. Tak się bowiem składa, że to ojciec "sympatyzującego z OWP" hr. Pruszyńskiego głosował jako przedstawiciel Polski przy Organizacji Narodów Zjednoczonych (ONZ) za usankcjonowaniem Państwa Izrael. Jak wiemy uchwała przeszła przewagą zaledwie jednego głosu. Któż mógłby pomyśleć, że kilkadziesiąt lat później niewdzięczne żydostwo "obnaży" jego syna rozdzierając jego szaty publicznie, co gorsza nadwyręży kręgosłup skacząc po plecach. Żarty żartami, ale za sweter nie zapłacono i jeszcze się szczycić wymierzeniem takowej kaźni na łamach tabloidów? I bądź tutaj tolerancyjny Polaku.

Czy "Alina Cała jest wspaniała"? Tego nie wiem. Jednak na pewno całkiem skoczna i tutaj Paweł Śpiewak jej ustępuje, stąd zrozumiałe ich wzajemne nieporozumienia. Nie wystarczy bowiem coś czasem powiedzieć o sikajacych pieskach pod pomnikiem Dmowskiego, aby zapewnić sobie jako taką przebojowość i doktorantka, choć nie Żydówka, pozostaje na tym polu bezkonkurencyjna. Potylica prezesa ŻiH niepotrzebnie zamartwia się Dmowskim i pomnikami. Tak się bowiem składa, że konkurentem tutaj nigdy Śpiewak dla Pana Romana nie będzie bo musiałby chociaż umieć nieźle zawodzić aby zasłużyć sobie na jakikolwiek monument. Mniej trosk więcej radości dnia codziennego. Cóż takie życie.

Dawid Berezicki