Niemiecka minister ds. rodziny Kristina Schröder lobbuje za wprowadzeniem przez UE zakazem bajek niepoprawnych politycznie i sprzecznych z „modelem społeczeństwa unijnego”. Takimi byłyby bajki gdzie występują murzyni. Wspomniana minister zapewne życzyłaby sobie ocenzurowania, a najlepiej usunięcia z bibliotek i księgarń wierszyka dla dzieci „Murzynek Bambo w Afryce mieszka”. Lecz także niepoprawna politycznie jest seria bajek o Pippi Langstrump i występujący tam „król czarnych”. Brak w nich „pozytywnych kobiecych postaci”.

Wszelkie wzmianki o Bogu winny być Go przedstawiające nie w rodzaju męskim a nijakim. To co prawda zamysły tylko niemieckiej minister, choć najprawdopodobniej przedłożone konkretnym komisjom w UE.

 

A realnym już jest apel Komisji Praw Kobiet w „Parlamencie Europejskim” o zakazanie książek, gdzie mężczyzna zarabia na utrzymanie rodziny, a kobieta wychowuje dzieci. Taki model jest również sprzeczny z „równością płci obowiązującą w UE”. Nie wiadomo natomiast, czy będą finansowane zabiegi medyczne umożliwiające ojcom karmienie piersią. Kobietom łatwiej będzie medycznie rozwinąć muskulaturę dla prac „typowo męskich”, jak przemysł czy budownictwo. Pytanie tylko – po co?

 

Utopijne „społeczeństwo unijne” na wskroś przypomina tworzony swego czasu homo sovieticus.
Zresztą, nie tylko w tym jest uderzające podobieństwo. A koniec też będzie taki sam.