foto1
foto1
foto1
foto1
foto1


Nie upłynęło wiele czasu od kiedy Antoni Macierewicz zastopował chińską inwestycję w Łodzi, a już media dostarczyły nam kolejnych emocji, tym razem w postaci afery szpiegowskiej wokół chińskiego koncernu telekomunikacyjnego Huawei. Nie będę tu opisywał szczegółów obu spraw, od tego są środki masowego przekazu (niestety, w większości będące własnością niemiecką) i każdy zainteresowany sam bez trudu znajdzie odpowiednie informacje. Niezorientowanym w temacie pokrótce przypomnę tylko temat chińskiej inwestycji w Łodzi.

Współpracą z chińskim inwestorem od dawna zainteresowane były władze Łodzi i po długich negocjacjach pojawiły się już konkrety w postaci projektu budowy terminala przeładunkowego przy ul. Pryncypialnej. Terminal miał być częścią linii kolejowej łączącej Chiny z Europą Zachodnią. Polska miała być kluczowym elementem chińskiego projektu, droga lądowa jest o połowę krótsza niż szlaki morskie, znacznie uprościłaby wymianę handlową pomiędzy Chinami i Europą oraz obniżyła koszty transportu. Co najważniejsze, tym sposobem USA przestałyby kontrolować dotychczasowe szlaki handlowe, właśnie te morskie. Towary z Chin najpierw miałyby trafić do terminala w Łodzi, tu miały być poddane magazynowaniu, konfekcjonowaniu i dystrybucji do państw zachodnioeuropejskich. Polskie położenie geograficzne byłoby w tym przypadku niesamowicie korzystnym atutem, czyniłoby to z naszego kraju arcyważny element Nowego Jedwabnego Szlaku. Jak na razie jednak, ta inwestycja nie zostanie zrealizowana. Pomimo starań władz Łodzi, inwestycja została zablokowana w wyniku niechętnej postawy ówczesnego szefa MON, Antoniego Macierewicza. Pozostaje mieć nadzieję, że Chińczycy wznowią kiedyś ten projekt.

Przyjrzyjmy się teraz sprawie Huawei. Media w Polsce i na Zachodzie za bardzo skupiły się na wątku szpiegowskim. Nonsensem jest uważać, że chiński gigant telekomunikacyjny traciłby czas na działania szpiegowskie. Nic bardziej mylnego. Aresztowanie dyrektora polskiego oddziału Huawei pod przykrywką oskarżeń o szpiegostwo to zasłona dymna. Wystarczy zajrzeć na portal „Global Times” i do „New York Timesa” (o dziwo ten drugi przedstawił sprawę zgodną z faktami), by w lot zrozumieć, o co w tej sprawie chodzi. A chodzi jak zwykle i o pieniądze, i o biznes. Polacy mieli rzadką okazję obejrzeć starcie dwóch potęg na handlowym ringu. Na świecie trwa aktualnie rywalizacja o budowę sieci internetowej 5G. Ta sieć ma powstać również w Polsce. Chiński koncern Huawei był głównym zainteresowanym polskim rynkiem i chętnym do wyłożenia pieniędzy inwestorem. Problem w tym, że nie jedynym. Konkurentami Huawei są m.in. szwedzki Ericsson, fińska Nokia i amerykańska Motorola. I to właśnie ta ostatnia byłaby najbardziej stratna, gdyby Polska zdecydowała się skorzystać z chińskiej inwestycji. Amerykanie wykorzystują wszelkie środki, również pozahandlowe, by powstrzymać rozwój chińskich inwestycji oraz nowych technologii. Rozwój sieci internetowej 5G Chiny uważają za jedną ze swoich kluczowych inwestycji gospodarczych na świecie. W samych tylko Czechach byli gotowi wyłożyć na ten cel 385 mln dolarów. Huawei to nie tylko producent smartfonów, lecz także inwestor w rozwój mobilnych sieci komunikacyjnych. W Czechach w zasadzie wszystkie firmy korzystają z technologii informatycznych Huawei. Należy też zwrócić uwagę na pewną samowolkę działań służb specjalnych. Tu należy dopatrywać się ewidentnych nacisków amerykańskich. O ile aresztowanie w Polsce odbyło się za przyzwoleniem władz, to w Czechach już podobne działania sprawdzające czeskie firmy korzystające z chińskich technologii pod kątem bezpieczeństwa narodowego wywołały pewną konsternację. Premier Czech, Andrij Babis w wywiadzie dla telewizji Prima przyznał, że jest zaskoczony takim obrotem sprawy, natomiast prezydent Zeman skomentował krótkim zdaniem, że czeskie służby specjalne działały raczej bezpodstawnie. Relacje Czech i Chin, szczególnie gospodarcze, zawsze były dobre. Pomimo jednak, że w przeciwieństwie do naszego państwa Czechy prowadzą bardziej asertywną politykę zagraniczną, wpadki się zdarzają. Analizując wydarzenia w Polsce, wszystko wskazuje na to, że Huawei jednak nie wycofa się całkowicie z polskiego rynku, wątpliwe też by odpuścił sobie rynki w Europie. Minister spraw wewnętrznych, Joachim Brudziński, na antenie RMF FM powiedział, że w tej sprawie NATO oraz UE powinny zając wspólne stanowisko. Czyli, czytając między wierszami, polskie władze raczej nie zdecydują się na jawnie wrogie i zaczepne kroki przeciw Chińczykom. Przy okazji, jest to wypowiedź, która trochę też świadczy o dużym zwasalizowaniu polskich władz względem przede wszystkim USA. Co tracimy na aferze Huawei i ewentualnym ograniczeniu chińskich inwestycji? Tracimy i finansowo i na reputacji. Zakaz korzystania z telefonów produkcji chińskiego koncernu oraz wyeliminowanie go z polskiego rynku to byłby oczywiście wielki prezent dla konkurencji, czyli przede wszystkim amerykańskiej Motoroli. Australia, Nowa Zelandia i Japonia już takie kroki podjęły i ostrzegają przed korzystaniem z chińskich technologii. Pojawia się jednak pewien dylemat, budowa sieci 5G to ogromne koszty, sama rozbudowa tradycyjnych sieci przewodowych i bezprzewodowych to koszt ok 35 mld zł. Wątpliwe, czy Amerykanie będą skłonni to dofinansować, ponieważ rozwijają sieć 5G na swoim podwórku w ramach programu America first, 5G first. I pomimo ewentualnego zaangażowania Motoroli może się okazać, że rozwój sieci 5G będzie niedoinwestowany. Natomiast dla Chińczyków Europa jest ważnym i kluczowym regionem, który miał przynieść ogromne zyski i tu ryzyko byłoby żadne. Tracimy też wizerunkowo. Wiadomo jest nie od dziś, że lądowe korytarze transportowe, to oczko w głowie dla Chin. Podobnie jak w przypadku wspomnianego już wcześniej terminala w Łodzi, Amerykanie podejmą wszelkie kroki by torpedować Nowy Jedwabny Szlak i ekonomiczną ekspansję Chin. Okazując niemal jawnie wysoki stopień zwasalizowania naszego kraju wobec USA, dajemy potencjalnym inwestorom z Azji zły sygnał, oni nie tylko będą traktować nas jak rynek wroga, lecz wroga samego w sobie. A przecież takie kraje jak Chiny czy Iran nigdy nie były naszymi nieprzyjaciółmi, nigdy nie wyrządziły nam żadnej krzywdy, nie mamy z tymi krajami żadnych zatargów historycznych i kreowanie złego wizerunku Polski w oczach tamtejszej opinii publicznej przyniesie nam duże straty. A gdy pojawiają się korzystne oferty handlowe lub gospodarcze, z niezrozumiałych dla nich przyczyn, brutalnie to niweczymy. Stopień uzależnienia naszej gospodarki od zachodnich koncernów i korporacji jest tak głęboki, że chociaż częściowego wyrwanie się z tego mogłoby poskutkować większą suwerennością polityczną. A tu głównym przeciwnikiem takiego rozwiązania są nie tylko USA, lecz także Niemcy, które zdominowały całkowicie nasz rynek i gospodarkę. 

Ktoś może też zapytać, jak ważna jest batalia o budowę sieci 5G i jakie to ma znaczenie dla gospodarki? Znowu sięgnijmy po „New York Times”. Podaje on, że w opinii rządu USA, ten kraj, któremu uda się uzyskać dominację w kontroli technologii 5G, może zyskać przewagę gospodarczą i polityczną w tym stuleciu a sama technologia 5G to rewolucja naukowa większa niż niegdyś wynalazek elektryczności. W opinii Chińczyków, pomimo oporów amerykańskich, integracja gospodarcza Chin oraz wielu krajów zachodnich będzie się jednak pogłębiać. Chiński „Global Times” podaje również, że celem działań USA jest próba zablokowania rozwoju technologii 5G przez chińskie koncerny, ale takie działanie się nie uda, ponieważ trudno w dzisiejszym świecie ustanowić szczelne bariery, a szczególną kontrą dla oferty amerykańskiej są niższe koszty budowy i użytkowania sieci 5G.

W tym miejscu warto skupić się głębokim zakorzenieniu w świadomości zbiorowej pewnych haseł i stereotypów. Gdy media używają kombinacji zwrotów typu „Wschód”, „szpiegostwo”, „Rosja”, „agent”, nasza zbiorowa wyobraźnia zaczyna funkcjonować tak, jak pracowało na to 30 lat euroatlantyckiej tresury umysłowej. Gdy ktoś jest zamieszany w jakieś działania lub interesy w krajach wschodnich i azjatyckich, zaraz wywołuje to złe skojarzenia. To bardzo źle. Polacy muszą przełamać te mity i stereotypy. Zacznijmy od postawienia kilku prostych pytań, dlaczego Zachód jawi nam się jako ten dobry, ten słuszny i taki postępowy? Przecież Zachód, który funkcjonuje w naszej zbiorowej wyobraźni, ten, który niósł innym narodom i kontynentom rozwój i cywilizację w przeszłości, dawno już nie istnieje. Tego Zachodu już nie ma. Zwróćcie uwagę, kiedy Zachód okazuje swoją siłę? O co walczy dziś, w 2019 roku? Jeśli wsłuchać się w główne priorytety zachodnich polityków, szybko okaże się, że siłę militarną, finansową i propagandową Zachód okazuje tylko w przypadkach, gdy trzeba gdzieś na świecie bronić „praw” homoseksualistów, „prawa” do aborcji, sekularyzacji przestrzeni publicznej i ewentualnie w drodze wyjątku interesów jakichś elit lub zachodnich korporacji (vide: Motorola). A wszystko to pięknie ubrane w hasła walki o wolność i demokrację, podlane jeszcze sosem z bzdur o prawach człowieka. Słynna walka z terroryzmem, zapoczątkowania jeszcze przez George'a Busha po inwazji na Afganistan, to w efekcie nic innego jak obalania nieprzychylnych Zachodowi rządów w różnych krajach. Zachód nie dość, że nie ma innych priorytetów własnych to jeszcze jego oferta cywilizacyjna ograniczona jest już właśnie do powyższych spraw, czyli propagowaniu tych „towarów eksportowych” na świecie (stąd liczne akcje w krajach muzułmańskich). I wprost proporcjonalnie do tego, to właśnie szeroko pojęty Wschód, czyli głównie kraje azjatyckie z Chinami na czele celująco odrobiły lekcje z rozwoju gospodarczego i to Azja i Wschód mają dziś nie tylko atrakcyjną ofertę ekonomiczną, lecz także kulturową. Jeśli się mylę, poprawcie mnie. Ale jeśli się nie mylę, to otwartym pozostawiam pytanie, czy taki Zachód jest dla nas naprawdę atrakcyjny? Jaki sens jest w dobraniu sobie za sojusznika krajów, które (co wszystko na to wskazuje) w niedalekiej przyszłości staną się częścią jakiegoś arabskiego kalifatu i same posmakują jak to jest, być czyimś protektoratem? USA zapewne tego scenariusza same unikną, ale niewątpliwie w wyniku takiego obrotu sytuacji ulegną osłabieniu, a NATO może przestać istnieć. Najwyższa już pora wyzbyć się z naszych umysłów naiwnego i bezrefleksyjnego okcydentalizmu.

Drobna podpowiedź dla Chińczyków. Następnym razem, zanim wejdziecie na jakiś rynek, najpierw zbadajcie stopień jego uzależnienia od amerykańskiego hegemona. Nie miejcie tego za złe narodowi, który znajduje się pod butem amerykańskiego żandarma. To nie wina niewolnika, że żyje w niewoli. Takie kraje jak Chiny, Iran czy Rosja muszą zrozumieć jedną prostą i banalną rzecz. Wiele narodów wcale nie jest wrogo nastawionych (może niektóre tak, ale jest ich niewiele), a zwykły człowiek nie ma zbyt wielkiego wpływu na decyzje amerykańskich lub zachodnioeuropejskich rządzących. To elity i rządy są wrogiem, nie poszczególne narody. Dla przykładu, gdyby takie państwa jak Polska miały autentycznie swoje niezależne i narodowe władze, ich polityka zagraniczna wyglądałaby zupełnie inaczej. Przykład Węgier, gdzie rządzi Orban lub Filipin pod przywództwem Duterte ilustruje to najlepiej. A do tego zacnego grona zapewne dołączą wkrótce Włochy i Brazylia. Zarówno Salvini we Włoszech jak i świeżo zaprzysiężony prezydent Brazylii, Jair Bolsonaro, pozwalają żywić pewien optymizm.

Daniel Sycha

 

Komentarze obsługiwane przez CComment

Przy najlepszym planie zbawienia Ojczyzny, mieć pretensję, że są tacy w Ojczyźnie, co nas nie rozumieją, czy nie chcą rozumieć, co nam przeszkadzają - jest rzeczą śmieszną. Polityka nie jest tylko sztuką myślenia, ale i działania. Trzeba nie tylko zdobyć się na dobrą myśl, ale umieć ją w płodny czyn wcielić.
Roman Dmowski



Roman Dmowski

Jeden z ojców odzyskanej niepodległości Polski. Założyciel Komitetu Narodowego Polski.

Czytaj więcej

Jędrzej Giertych

Ideolog Obozu Narodowego, dyplomata i dziennikarz. Bliski współpracownik R. Dmowskiego, autor wielu książek i rozpraw historycznych.

Czytaj więcej

Adam Doboszyński

Polityk, pisarz i intelektualista, związany z obozem narodowym. Działacz Obozu Wielkiej Polski.

Czytaj więcej

Deklaracja Ideowa

OWP jest organizacją świadomych sił narodu, mających za zadanie uczynić go zdolnym do silnego ujęcia w swe ręce spraw swoich.

Czytaj więcej